Mam sąsiada z Nepalu. Chłop przyjechał 3 lata temu, pracuje w gastro, w międzyczasie nauczył się polskiego na takim poziomie, że spokojnie można z nim gadać o polityce, memach i Kiepskich. Żona sprząta, dzieciaki chodzą do szkoły – żadnych afer, żadnych problemów, normalna rodzina.
I teraz najlepsze – gość bardziej ogarnia, co to jest PIT i ZUS niż połowa moich kumpli z pracy. XD
Takich ludzi właśnie potrzebujemy. Ambicja, chęć do roboty,




























No bo zabieg jest jasny - łączenie arafatek i Palestyny z terrorem i jihadem. Do tego nie wiem, oni mają całe ciała pozakrywane. Może dlatego, że nie są arabami/czarni?