W końcu się wczoraj wybrałem do kina na "Na skraju jutra" ("Edge of Tomorrow"). Wg mnie film jest świetny, zarówno jako przedstawiciel gatunku science fiction (fajna koncepcja kosmitów i jedne z fajniejszych uzbrojeń jakie widziałem w jakimkolwiek filmie sci-fi), jak i ogólnie jako film akcji. W filmie było również sporo zabawniejszych scen, których nie dało się przewidzieć na podstawie zwiastunów filmu (przynajmniej ja się nie spodziewałem, aż tyle humoru).

Aktorzy zagrali świetnie
Mireczki, z 8-9 lat temu oglądałem film, którego bezskutecznie poszukiwałem już kilkanaście razy. Problemem jest to, że pamiętam tylko parę scen z czego żadnych szczegółów. Ogólnie bohaterami było chyba troje dzieciaków, bili się na jakimś zbiorniku wodnym/wieży ciśnień i jedno dziecko wpadło do niej, ojciec jednego z dzieciaków zginął w jakiejś kopalni, był też domek na drzewie, no i dzieciaki miały nieśmiertelniki. Wiem, że mało, ale może akurat komuś coś zaświta. #
Znam ten ból. Mózg Ci się przyzwyczaił, horrory zaczynają śmieszyć, irytować, usypiać, ale przestają straszyć. Spróbuj ewentualnie Martwe ptaki. Oglądałam kilka lat temu i sama się zdziwiłam, że faktycznie straszy. Scenariusz niestety nie ma sensu, aktorzy klasy B itp. Ale było w tym filmie sporo dobrze sfilmowanego napięcia i oczekiwania na to, co za chwilę może wyskoczyć.

Inna propozycja, którą odkryłam całkiem niedawno i z powodzeniem: graj w gry z gatunku horror.
Witajcie Mirki! Od dnia moich narodzin mieszkałem samotnie w lesie, tj. nie samotnie, bo wychowywałem się z wilkami i niedźwiedziami. Udało mi się zbić fortunę na tresowanych zającach, co skłoniło mnie do zakupu weekendowej willi, gdzie czasem skorzystam sobie z dobrodziejstw XXI wieku.

I tu nasuwa się konkretne pytanie: mogę spokojnie obejrzeć Hobbita przed Władcą Pierścieni, czy też bardziej wskazane jest obejrzeć najpierw WP?

tl:dr


#filmy #hobbit #lotr
Jako, że semestr już się skończył i mam trochę więcej czasu, wziąłem się za nadrabianie zaległości filmowych. Obejrzałem na razie 2 filmy, które od dłuższego czasu leżały odłogiem:

- "Niepamięć" ("Oblivion") - bardzo dobry film sci-fi z Tomem Cruisem w roli głównej. Film ma ciekawą i oryginalną fabułę (rzadko spotykane w dzisiejszym świecie remaków i sequeli), trudno jednak coś o niej napisać żeby za bardzo nie spoilerować. Tom Cruise jak zawsze świetny,