Gdy wczoraj wieczorem się zorientowałem, że po obu biegach brakuje mi kilkuset metrów do 30 km, to wiedziałem że po prostu muszę coś z tym zrobić.
No i zrobiłem, a przy okazji weekend awansował do kategorii "bardzo fajny” (czyli powyżej 60 km) (ʘ‿ʘ)
Wstałem koło piątej, takoż i najmłodszy syn – więc trochę minęło, zanim mogłem się wyrwać na truchtanie - wystartowałem dopiero o








Ciut później niż powinienem, ale jeszcze dzisiaj sobie mogłem pozwolić też na późniejszy powrót do domu.
Bardzo się cieszyłem na ten bieg, bo od nocy solidnie sypał śnieg - a w takim puchu zawsze przyjemnie się drepcze (ʘ‿ʘ)
Trochę się przeliczyłem, bo o 5:30 to świeży puch był głównie na osiedlu i niektórych chodnikach, a tak to w większości miejsc służby miejskie się uwinęły
źródło: IMG_31437BC4F228-1
Pobierzbardzo ładnie
tak trzymać