@discordia00: Mózg człowieka to w ogóle jakaś pomyłka... Stałeś się dorosły? #!$%@? Ci w dupę, czuj się jak gówno i #!$%@? do końca życia albo i nie, bo czasami lubię se zachorować na schizofrenię, depresję czy jakieś inne śmieszne rzeczy co by uniemożliwić ci funkcjonowanie. No #!$%@? XD. A na starość? #!$%@? z Twoimi pięknymi wspomnieniami i umiejętnością podcierania dupy - Alzheimer i #!$%@? XDD. Serio, ktoś bardziej kreatywny powinien
  • Odpowiedz
@Goronco: Nie znam Waszych finansów, więc ciężko się odnieść niestety. Jeśli faktycznie macie te minimum 11k oboje to odejmując nawet te 3k na jedzenie zostaje Wam 8k. Jeśli nawet kredyt będzie wynosił 5k to opłacie rachunki (1,5k?) i na pierdoły powinno zostać 3,5k..
  • Odpowiedz
#kiciochpyta #upc #play #internet #doroslezycie

Mirki, pytanie takie:

Przeprowadzam się z Warszawy do Gdyni. W Warszawie elegancko mam internet światłowodowy od UPC, na miejscu w Gdyni UPC nie świadczy usług światłowodowych (na Grabówku dokładnie). Nie mam gdzie przenieść indziej (rodzice, rodzeństwo), ponieważ ktoś już ma internet, albo nikt tego nie chce brać i wszyscy unikają tego jak święconej wody.

Właściciel
#anonimowemirkowyznania
Mirki dostałem w spadku kasę za którą chciałbym kupić mieszkanie. Jednak do tej pory mieszkaliśmy z dziewczyną w wynajmowanym i koszt wynajmu 50/50 z dziewczyną.
Ona nie ma kasy żeby kupić połowę mieszkania żeby być właścicielami 50/50. Ja z kolei nie chcę kupić całego mieszkania żeby ona nie była jego właścicielem i mieszkała xd bo czułbym sie przez los wydymany ze laska mieszkała by w mieszkaniu które kupiłem ja a ona nic nie włożyła xd.
Nie chcę też brać od niej kasy tak jakby wynajmowała no bo jak będziemy mieszkać razem to ona po tych 20 latach będzie mi dokładała i wtedy ona będzie tym frajerem xD

Nie jesteśmy zdolni kredytowo żeby wziąć to mieszkanie na kredyt we dwoje.
@AnonimoweMirkoWyznania: btw. a co jakbyś już miał to mieszkanie, jakbyś je kupił zanim ją poznałeś? Liczyłbyś jej dodatek poza połową rachunków? Niewyobrażalne wg mnie. xD Ja tak miałem, dziewczyna się do mnie wprowadziła, ale to ciągle jest moje mieszkanie, po prostu chcę z nią mieszkać, to jest mój "zysk"...
  • Odpowiedz
Ja z kolei nie chcę kupić całego mieszkania żeby ona nie była jego właścicielem i mieszkała xd


@AnonimoweMirkoWyznania: Patrz synku, debil.

Musicie być mega zgraną parą, że Cię będzie dupa bolała, że sobie z Tobą mieszka w Twoim mieszkaniu. xD Jeszcze "wydymany przez los" będziesz, bo dostałeś spadek, a ona nie. xD Przecież jak się rozstaniecie to ona się wyprowadza, a mieszkanie dalej jest
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mirki, co myślicie o mieszkaniu z rodzicami w wieku 28lat w domu, nie mieszkaniu? Przypał czy normalka w dzisiejszych czasach? Mam niby hajs na to żeby się wyprowadzić ale koszty mieszkania+codziennego normalnego funkcjonowania #!$%@? by mi większość pensji i nie byłbym w stanie nic odłożyć. Sam nie wiem czy to usprawiedliwienie siebie i jestem dałnem czy powinienem po prostu spakować walizki i się wyprowadzić. #mieszkanie #dom #pracbaza #zycie #samozycie #pytanie #kiciochpyta #doroslezycie

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
ID: #5ed54d656a5786e3f9aa63e2
#anonimowemirkowyznania
Witam mireczki. Mój problem jest taki, że boję się pójścia do pracy. I to nawet nie tyle, co chodzi o pracę samą w sobie. Boję się o to, że jak pójdę do pracy na pełny etat, to nie będę miał czasu na życie prywatne jak i będę wyssany z energii. Szczególnie, że mieszkam pod Wawą (gdzie studiuję - dojazd na uczelnię to prawie godzina), dojeżdżam od 4,5 lat od liceum i dalej te dojazdy mnie #!$%@?ą, szczególnie w godzinach szczytu. W pracy siedziałbym 40 godzin tygodniowo + jakieś 8-10h dojazdów. W wypadku pracy 9-17 musiałbym wstawać o 7 a powroty o 18. A jeszcze dochodzą inne obowiązki. I to optymistyczny wariant zakładający brak nadgodzin.

Chciałbym kiedyś pracować zdalnie, ale bez doświadczenia nie ma #!$%@? by mnie wzięli nawet na dzień w tygodniu. Mógłbym się przeprowadzić do Wawy, ale jak patrzę na ceny mieszkań to cipieję a mieszkanie u rodziców to imo spore benefity no i przede wszystkim nie płacę.

Jak sobie pomyślę o życiu jakie mnie czeka na co dzień, to choć bym pracował w wymarzonej dziedzinie to mnie łapie #!$%@? i się demotywuję. Co jakiś czas tracę zapał do jakiegokolwiek produktywnego działania jak pomyślę o nadchodzącym żyćku. Patrzę na jakichś lokalnych sebków pracujących w gównorobo w okolicy i mam czasem wrażenie, że byłbym szczęśliwszy na ich miejscu, już nie mówiąc o moim ojcu pracującym w domu i to za spory hajs.
@borrow: kiedyś bym powiedział, że im bardziej masz 2+ źródeł emerytury tym bezpieczniej: mniejsze ryzyko, że zostaniesz z niczym.
Ale po doświadczeniach dwóch ostatnich rządów stwierdzam: załóż, że gówno dostaniesz z każdej wersji, oszczędzaj poza systemem emerytalnym to może na starość będzie cię stać codziennie na kajzerkę żeby nie zdechnąć z głodu.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mirasy, czy gdyby ktoś z waszych rodziców prowadził dość lukratywny biznes (~30k miesięcznie, jak w moim wypadku) i moglibyście się dzięki temu wkręcić i zarabiać ten sam/trochę mniejszy hajs, to czy skorzystalibyście? Zakładam jednak, że by wkręcić się w biznes, musielibyście pójść na ciężkie studia, na które ciężko się dostać i które niezbyt was interesują, a potem robić coś, co was niezbyt interesuje.

W moim przypadku - ojciec to dentysta z własnym gabinetem. Jestem teraz na studiach, studiuję jednak zupełnie co innego (nie będę mówić, co konkretnie, ale na pewno nie mam co się martwić o perspektywy). Raczej nigdy już nie będę dentystą, bo nie dość, że mnie to nie jara, to i nie miałbym odwagi teraz rzucać wszystkiego i próbować się dostać na lekarski-dentystyczny. Ale im starszy jestem, tym bardziej sobie pluję w brodę, bo być może nigdy tyle co ojciec zarabiać nie będę i ciężko o tak komfortowe warunki pracy jakie ma tata. Sam ojciec, choć kiedyś nakłaniał na stomatologię, mówi teraz, żebym szedł w swoim kierunku, bo mam do tego predyspozycje, a jako dentysta mógłbym się nie sprawdzić.

Decyzja o tej przyszłości zapadła już w liceum, gdy zrezygnowałem z biolchemu na rzecz innego profilu*. Zastanawiam się, czy teraz bym podjął tę samą decyzję, wtedy byłem gówniarzem i nie znałem realiów dorosłego życia. Jaką decyzję podjęlibyście wy, wykopki? Właściwie od liceum co jakiś czas się nad tym zastanawiam(
@AnonimoweMirkoWyznania: jesli cie to nie jara to bys się tylko męczył. Swoja drogą to bardzo obciazajacy organizm zawód, praca w pozycji wymuszonej w krwi, ropie i slinie obcych ludzi. Kasa jest ważna ale pracowac w zawodzie ktory cie nie interesuje to po jakims czasie nienawidzisz swojej pracy i i tak ja rzucisz w cholerę.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mirki, mam taki problem przed którym stanąłem i nie wiem w jaki sposób go rozwiązać. Ukończyłem właśnie szkołę średnią i...nie wiem jak dalej zaplanować swoje życie. Oczywiście możliwości w teorii jest dużo - praca, studia, ale sytuację komplikuje fakt, że pochodzę z niezamożnej rodziny z dziury zabitej dechami. Co prawda do najbliższego dużego miasta nie mam daleko, ok. 50 km, ale nie posiadam pojazdu, a tutaj komunikacja jest bardzo fatalna i rzadka, co wyklucza jakiekolwiek regularne dojazdy nimi, zwłaszcza, gdy będę miał zobowiązania. No i tak szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem jak w takiej sytuacji rozpocząć samodzielne życie. Pierwsza na myśl przychodzi przeprowadzka - nie mam z tym problemu, nie jestem przywiązany do miejsca gdzie mieszkam. Jest to jednak dosyć kosztowna sprawa i przy założeniu, że w jakiejś gównopracy będę zarabiał minimalną, to przy kosztach mieszkania 1200 w najlepszym wypadku może być trudno przetrwać, że już nie wspomnę o godnym życiu.

Boję się też tego, że jak teraz nie pójdę na studia (tak, wiem, że nie są gwarantem pracy i duża część osób nawet ich nie kończy), to zaprzepaszczę swoją szansę i będę tkwił przy tej minimalnej stawce do końca życia. Wszakże po kilku latach moje notowania w żaden sposób nie wzrosną i nie będę miał nawet podstawy, by oczekiwać więcej - poza doświadczeniem w pracy typu "kasjer w żabce", czy "układanie pudełek", które wiadomo, że trudno traktować poważnie. Oczywiście zawsze można podnieść swoje kompetencje, iść na kursy, ale wydaje mi się, że za młodu jest to po prostu znacznie bardziej łatwe i wygodne, a na pewno szybciej przyniesie efekty.

Chciałbym się "wybić" z dawnego środowiska i jestem przekonany, że to możliwe, mam naprawdę dużo determinacji (podejrzewam, że więcej niż moi rodzice, którym zawsze było wszystko jedno i woleli pogodzić się ze swoim losem), ale potrzebuję jakiejś skazówki na start. Być może ktoś przez podobne rzeczy przechodził i ma cenne rady. Nie powiem - trochę zasmuciło mnie jednak, gdy zdałem sobie sprawę, że tam gdzie ja mieszkam żadnej pracy nie ma, natomiast praca w mieście wiąże się z kolosalnymi wydatkami na utrzymanie tam. Zwłaszcza patrząc przez pryzmat znajomych z miasta, którzy codziennie idąc po bułki widzą masę ogłoszeń o pracę - wręcz z ulicy można zostać zatrudnionym i mieć te ok. 1500 zł na start, które umożliwi powoli kreować samodzielne życie, tworzyć oszczędności - na studia, rozrywkę, samochód, prawo jazdy itp. No ale przy 300/400 to jednak trochę trudno możliwe i stawia mnie to w kropce :(
większość osób wynajmuje pokój, czasem nawet łóżko, a ty piszesz o mieszkaniu, znajdź sobie najpierw drugą połówkę, która by zapłaciła połowę czynszu ¯\_(ツ)_/¯ no i "gówno pracę" za 1500-2000zł dostaniesz od zaraz, nie trzeba szczególnie szukać, a ze studiów nie rezygnuj, warto robić dla samego papierka i raczej celuj w zaoczne, chyba że chcesz doświadczyć bycia studentem itp
  • Odpowiedz
Z wiekiem zatracilem ochotę rywalizacji z kimkolwiek, kiedyś w każdej grze musiałem być top, top1 gracz, top itemy, top gildia, nacieszylem się tym faktem tydzień i nara, na inny serwer, inna grę, tylko po to, by znów być najlepszy.

A teraz? Z nudów ściągam jakąś grę na telefon. O, jest ranking. Jestem 78615 w rankingu. Unistall. Do lola już pewnie nigdy nie wrócę xD smutne to #doroslezycie

#przemyslenia
  • Odpowiedz
Mirki smutno mi. Skończyłem niedawno studia, wróciłem do rodzinnego miasteczka i teraz mi sie chce płakać jak widze co się dzieje w takim Poznaniu czy Wrocławiu. Studenty szaleją na dworze, pełno ludzi, wszyscy uśmiechnięci się bawią a ja siedze na wykopie i dociera właśnie do mnie, że coś się w moim życiu skończyło :( jakiś etap. Brakuje mi tego. Czuję się jak przegryw (,)
#przegryw #
@KrokodylzKosmosu: I to jest najgorsze w tym moim miasteczku. Większość normalnych w moim wieku albo porobili dzieci albo są w dużych miastach i dalej studiują. Reszta to patola z którą nie za bardzo chcę się zadawać. A już znaleźć sobie tutaj różowego to w ogóle kosmos. Póki co muszę tutaj zostać bo pomagam przy rodzinnym biznesie ale chyba nie wytrzymam długo. Sorry musiałem się wyżalić (,)
  • Odpowiedz