Muminki.

Jest to obraz głęboko patologicznej rodziny, funkcjonującej w środowisku marginesu:
- Mama Muminka to cierpiąca na nadwagę, dosyć uległa osobowość z protezą pewności siebie, jaką jest torebka.
- Tatuś Muminka, rozkoszny wieczny młodzieniec o ograniczonych możliwościach opieki nad rodziną.
- Mała Mi, wyjątkowo zły wzór do naśladowania - złośliwa, patologiczna egoistka.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Będzie małe #chwalesie :)
Od 10 dni jestem oficjalną żoną. Nie myślę jednak wrzucać tu naszych zdjęć czy przemyśleń. Chciałabym pochwalić się swoim Mężem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kiedyś już pisałam, że w wieku 31 lat postanowił zmienić swoje życie i zostać programistą. Parę osób odzywało się do mnie od tego czasu prosząc o relację jak mu idzie, w jaki sposób się uczył i jak się za to zabrał.
To będzie też
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 5
Świetny poniedziałek bulwo.
1. chory pies budzi mnie o 4 w nocy bo siku
2. wstaję i próbuję wyjść z klatki
3. cojest.jpg drzwi ani rusz
4,76 szarpię, nic
5. pies skomle, skacze, odwala jakiś szajs żeby iść na spacer
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ludzie nie doceniają miłości psów. Ja to u mojego psa zobaczyłem jak dłużej został w ogrodzie. Na przykład kilka dni. Warunki oczywiście ma, woda, jedzenie, buda i w niej świeże jedzenie. Często wychodziłem, dałem jedzenie, wodę, coś tam zrobiłem w ogródku. Po tych paru dniach to jak mnie zobaczył to się tak cieszył na mój widok jakby Lotka wygrał. No nie mógł się nacieszyć. I te parę dni to chodzi mi o
  • 20
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@medykydem: wszystkich psów, które spędzają życie poza murami domu. Pies to nie jest alarm, tylko zwierzę domowe. Jak pisałam - są rasy stróżujące, które nadają się nieco lepiej do tego, ale jak można psa trzymać w klatce, garażu czy ogóle gdzieś z dala od ludzi?
  • Odpowiedz
Leżę sobie dzisiaj na łóżku, pada deszcz, ale otwieram okno, żeby wpuścić trochę powietrza.
Ponieważ łóżko mam tuż obok okna, a mieszkam na parterze, słyszę dialog dwóch starszych pań pod blokiem.

- Celina! Celinka, halo, poczekaj!
- No co chcesz? Bo pada, idę do domu!
- No właśnie parasolkę kupiłam, zobacz! Ładna?
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień pierwszy tripu do Włoch a jakie zjawiska pogodowe doświadczyłem to przez całe dotychczasowe życie czegoś takiego nie widziałem. Najpierw ostra ulewa dosłownie przez calutki przejazd przez Austrię - ile tysięcy jak nie milionów ton wody tam musiało lecieć to ja nawet nie. Potem koło Wenecji niesamowity spektakl piorunów na niebie i znowu oberwanie chmury takie, że cały kemping oszalał, jedni chowali się byle gdzie, drudzy YOLO lecieli przez błotne kałuże po
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Opowiem Wam krótką, aczkolwiek ciekawą i pouczająca historię.

tl;dr wujek wjechał mi w dupę gdy miałem 10lat.

Wybrałem się z wujkiem nad rzekę. Było piękne, słoneczne popołudnie, gdy wybraliśmy się na przejażdżkę rowerową. Po kilku kilometrach trafił się asfaltowy zjazd z dość stromej górki. Wujek jechał ze dwa metry za mną, gdy ja, głupielok, widząc pokaźne drzewo pełne bordowych czereśni, depnąłem mocno po hamulcach. Efekt? Dwa rowery do kasacji, my poobijani, a mi dodatkowo
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Do dzisiaj mam wyrzuty sumienia wspominając dawne czasy jakim frajerem i tchórzem kiedyś byłem. Tak się składa, że mam siostrę o 3 lata młodszą. Kiedy ta akcja miała miejsce ja miałem 6 lat ona 3. Była mroźna zima. Nie taka jaką mamy w tych czasach. Nie było 8 stopni, tylko -18, jak nie więcej. Z rodzicami oraz dziadkiem poszliśmy na sanki. Wiadomo śmiechu było co nie miara. Sanki były duże, więc nie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@silvergtr: nie zapomnę jak dawno temu z dziadkiem ruszyłem na sanki na dosyć znaną w okolicy górkę. Bez sprawdzenia terenu wsiedliśmy razem na sanki i jazda z górki na pazurki. Niestety jakiś śmieszek ustawił na końcu zjazdu cegłę/pustaka. Wystrzeliło mnie jak z katapulty, do dzisiaj z tego kisnę
  • Odpowiedz
#coolstory na dziś:
Robiłem wczoraj oświetlenie wokół domu. Takie halogeny zamontowane w podsufitce żeby nocą można było zapalić światło.
Zanim zacząłem dłubać przy kablach to zmierzyłem woltomierzem czy aby na pewno nie ma napięcia na kablach. Patrzę - 90 voltów. Wyłącznik na pewno wyłączony, powinno być 0 albo jeśli coś pomyliłem to 240.
c-------------a.jpg

Co się okazało: w przełączniku jest taki mały halogenek który świeci na czerwono gdy przełącznik jest wyłączony. Jak przełącznik jest
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

WrocLOVE - Miasto spotkań

-Po wyjściu ze sklepu podbił do mnie jakiś starszy facet. Spojrzał mi w oczy i wyciągnął prawą rękę. Zapytałem o co chodzi, ale nic mi nie odpowiedział.
Bo nie chciał ze mną gadać.
Chciał sobie zwalić.
W sumie to nawet walił.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Historia z #sdm
U kolegi nocowali francuzi sztuk dwie.
Kolega pieszczotliwie mówił do nich żabojady "żabojady chodźcie jeść, żabojady tu śpicie"
Przy kolacji Francuzi zapytali co znaczy słowo Żabojad więc kolega wyjaśnił że to polskie określenie na francuzów.
Następnego dnia poszli się zarejestrować jako uczestnicy do specjalnej komisji a że przyjechali wcześniej niż powinni rejestrowali się jako pierwsi.
Siedzi całą komisja kilku księży, pani rejestrująca oraz mój znajomy z owymi francuzami.
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach