Dobra... Wyszło i nie wyszło. Do Wrocławia nie dojechaliśmy, ale mamy sporo wymówek, jak: deszcz przez pierwsze 100 km, nieodpuszczający wiatr w twarz na całej trasie czy kryzysy mniejsze lub większe (a na końcu mój Archilles (✌ ゚ ∀ ゚)☞)
Ale dzielnie ekipa @ar2oor, @wspodnicynamtb i od 180-kilometra @fixie (jeszcze raz wielkie dzięki!) podążaliśmy szoso do celu. Skończyło się


























I udało się w końcu przekroczyć granicę 200 km :) Przy okazji drugie osiągnięcie, to ponad 1000 km w lipcu. W ostatniej godzinie wyjazdu akurat wiatr się uspokoił i mógłbym chyba jechać dalej, ale nie chciałem przesadzić. Tym bardziej, że teraz już siedząc, czuję ten dystans w nogach i w ogóle jestem zmęczony, ale też zadowolony z siebie :)
Teraz kolejnym wyzwaniem byłoby pojeżdżenie po jakichś górkach,
źródło: comment_g50cFN80erwelWdQzvuhbOpUG7t3Q9Yx.jpg
Pobierz@Kejcia26: Już uzupełniłem tagi. Mówiłem, że jak Tobie się udało, to mi też musi się udać ;) Ale pogoda, jeśli chodzi o temperaturę, to była idealna.