Zawsze było mi go w tej bajce potwornie szkoda Za każdym razem płakałem jak go widziałem takiego smutnego w tej bajce i chciałem go przytulić żeby poczuł się lepiej Teraz już wiem co mu było i sam się czuje jak on i wiem jak on się czuł i fajnie byłoby się nadal do niego przytulić tak po prostu…
Obudził mnie o 1 w nocy krzyk kota. To nie było miauknięcie, tylko głośny skrzek z bólu. Kot dyszał, sapał i przewracał się z boku na bok. Tylne łapy miał sparaliżowane i zimne. Szybki telefon na weterynaryjny ostry dyżur i decyzja o przyjeździe. Dotarłam po godzinie jazdy na miejsce o diagnoza była szybka - zator. Kot okazało się, ze miał wrodzona wadę serca, która spowodowała zator i brak przepływu krwi do dolnych
Mireczki, mój ukochany kot, o którym pisałem tu wczoraj właśnie odszedł. Czuje w sobie totalną pustkę, gdyż rok temu umarł mój Tata, a samo zwierzątko było jego ukochanym. Powiedzcie cokolwiek.....
@psycha: Pamiętaj że rak to nie wyrok. Dają radę z tym gównem teraz, nawet jeśli, ha tfu, okaże się chory to zrobią wszystko żeby go wyleczyć lub, po raz kolejny ha tfu, jeśli się nie da to żeby jak najdłużej przeżył. Głowa do góry, ja od początku wierzyłem, jak była diagnoza to płakałem w poduszkę jak mała dziewczynka a teraz świętuję bo mama wali tego gnoja jak Pudzian Najmana (
źródło: comment_1662362383n37N4sMy0fBcn0CqB5hpV3.jpg
Pobierz