Dzisiaj wjechały delikatne podbiegi i zbiegi, które weszły sztywniutko. Ogólnie bardzo przyjemne bieganie, bez większej spiny. Zostały już tylko dwa lekkie treningi z Jeffem i za tydzień ogień (⌐͡■͜ʖ͡■)
Przy okazji powodzenia dla wszystkich startujących w tę niedziele w Warszawie! Trochę żałuję, że mnie nie będzie, bo zapowiada
My tu gadu-gadu, a niedziela i Półmaraton Marzanny coraz bliżej. Oczywiście zmniejszam objętość, w szczególności wczoraj rano zaspałem i nie dałem rady w ogóle pobiegać xD
Niemniej w poniedziałek jakieś 14 wpadło, we wtorek nawet 16. A że miałem straszny niedosyt po wczorajszej absencji, to dziś się obudziłem trochę po 4, a po odbębnieniu podstawowych spraw domowych o 4:59 (no za cholerę nie
@scorp02: Najbardziej obawiam się tego, że w planie miałem praktycznie zero bazy (po za jakimiś pojedynczymi absurdami typu spokojny bieg 30km) i zero interwałów dłuższych niż 800m. Non stop katowanie tych 800m tempem docelowym albo „wymagającym” + czasem jakieś podbiegi.
Przedostatni tydzień planu, więc Jeff już wyraźnie luzuje wory. Dziś wpadło 7,77 km, czyli dystans idealny dla ludzi, którzy lubią sobie potem dopowiadać jakieś znaki od wszechświata ( ͡°͜ʖ͡°)
Garmin twierdzi, że forma szczytowa, a ja dalej średnio
Po upapieżeniu przez @randall nie miałem innego wyjścia jak cyknąć niedzielny papatonik ( ͡º͜ʖ͡º)
Równo za tydzień Marzanna, moi znajomi zającują na czas 1:30, ja jestem p----------y więc sobie z nimi wystartuję a potem zdechnę xD więc wypada choć trochę zacząć przyspieszać ( ͡º͜ʖ͡º) Może
Do zwykłego biegania zaczynam dodawać podbiegu: czwartek 280 m up, dzisiaj 380m up. Wszystko po lokalnych pagórkach. Cel - ultra w maju, Myślenice, 13km (takie mikro-ultra :D)...
Dzisiaj musiałem odwieźć #rozowypasek na lotnisko, więc w drodze powrotnej zrobiłem mały pit stop przy Torwarze i wleciała klasyka: Agrykola + Łazienki.
Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio tu biegałem, ale przypomniałem sobie szybko, czemu to jest taki sztos. Pogoda cudowna, noga podawała, a podbieg na Agrykoli oczywiście odhaczony ᕙ(
Dzisiaj seria pomyłek/zaskoczeń od samego początku. Najpierw przymusowy pit stop na Metro Trocka, bo kret przycisnął w najmniej odpowiednim momencie, a potem wyszło jeszcze, że pasa HR zapomniałem tak po prostu, po mistrzowsku (✌゚∀゚)☞
Do tego byłem święcie przekonany, że Jeff wrzucił na dziś zwykłe 8x800m w tempie docelowym, a tu niespodzianka, bo wcześniej czekało jeszcze magic mile. Kompletnie
Dzisiaj klasyka od Jeffa czyli podbiegi i zbiegi w ilości x10. Weszło zaskakująco dobrze, chociaż były lekkie obawy, bo w weekend podczas grania z dzieciakami w piłkę źle stanąłem, kolano się zblokowało i przez chwilę chodziłem jak emeryt po warzywniaku ¯(ツ)/¯
Na szczęście wygląda na to, że tragedii nie ma. Trening zrobiony, noga się nie urwała, chłop chyba będzie żył (⌐͡
Półmaraton Warszawski czyli easy tlenik w roli prywatnego braterskiego zająca - dla kogo easy dla tego easy ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■
#sztafeta #bieganie #biegajzwykopem
Skrypt | Statystyki
źródło: 13CCFE97-054E-4313-8637-2DABC2B16315
Pobierz