Podróż autobusem miejskim zakończyła się dla mieszkanki Kołobrzegu skuciem w kajdanki i 24-godzinnym pobytem w policyjnej izbie zatrzymań. Poszło o półtorakilogramowego pieska. — To był horror — wspomina pani Justyna w rozmowie z "Faktem".
42-letnia Justyna wracała ze swoim pieskiem rasy chihuahua z działki do domu. Wsiadła do autobusu linii nr 5. Jej maleńka Bibi była na smyczy, miała też specjalną torbę. — Trzymałam pieska















Mam k---a takiego nerwa przez tych s---------w ze aż muszę gdzieś wylać.
Pracuje w szpitalu w Miastku tym teraz słynnym ostatnio przez aferkę na 300 koła dziennie
Ale to dopiero początek góry lodowej.
Na oddziale wewnętrznym pracowało u nas 7 lekarzy
Każdy zarabiał średnio 150 tysi i więcej miesięcznie