Moim zdaniem taka usilna obrona o niestworzone historyjki, powinna działać skrajnie na niekorzyść oskarżonego. Na zasadzie takiej, że jeśli obrona nic nowego nie znalazła, to lepiej niech zamknie japę i skończy sztuczne przedłużanie procesu, bo dostanie wyrok maks, niezależnie od wszystkiego.
Bo

















Rzecz jasna jej leczenie "do tego czasu" nie pomogło, bo już tydzień później byłem u innego lekarza (sama poszła na urlop), który dał już w ogóle inną