Skończyłem Dawnwalkera na wyzwaniu i naprawdę podziwiam, jeżeli ktoś ma tyle czasu i samozaparcia w życiu, by robić to na pojedynku.
System walki momentami jest tak z-----y, że podejrzewałem siebie o wewnętrzny masochizm, gdy ginąłem bo kamera się gdzieś zblokowała, przeciwnik uderzył bez animacji albo gra nie zarejestrowała bloku, a w midgamie jedno uderzenie często równa się śmierci i stratą kilku minut życia polegającego na skrobaniu paska życia.
ALE miałem włączone pokazywanie z której strony nadchodzi atak
Kurtyna. Nie wiedziałem, że można grać pojedynek i mieć te znaczniki jednocześnie włączone, ale jak sobie wyobrażam, że mam tłuc jednego bossa 5 minut bezbłędnie licząc, że gra będzie uczciwa, jak nawet ze znacznikami nie jest to raczej podziękuję, choć lubie wyzwania - ale te uczciwe.
@CreaOnion: na najwyższym poziomie trudności było trudno tylko na początku. Bym powiedział, że tak do 10 lvl. System walki mi siadł bo podobny temat był w Kingdom Come, więc perfekcyjne blokowanie opanowałem dość szybko. Powyżej 25 lvl to już spacerek po mapie. Oczywiście farmiłem expa dla 50 lvl i z takim poziomem samodzielne podejście do Brencisa to był banał. Zwłaszcza jak każdy element ekwipunku również miał 50 lvl.
Zawsze w randomowych momentach mojego życia przypomina mi się Rutkowski patrol jak przyjechali Hummerami wystrojeni niewiadomo jak po Marcinkiewicza i czekali na niego przed mieszkaniem. A jak Marcinkiewicz przyjechał to powiedział “dzień dobry” wszedł do mieszkania jak nigdy nic i zamknął im drzwi przed nosem XDDD
Wiedzieliście, że patrząc na końcówkę nazwy miejscowości można niemal bezbłędnie określić, czy jesteśmy na północy, czy na południu Polski? To jedna z najbardziej niezwykłych, a jednocześnie najstarszych granic językowych w naszym kraju. Mazury, Pomorze, Kujawy i Wielkopolska pełne są nazw zakończonych na ‑owo, podczas gdy Małopolska, Śląsk i Podkarpacie to królestwo końcówek ‑ów. Ta różnica nie ma nic wspólnego z rozbiorami czy nowożytną historią. Jej źródła sięgają średniowiecza, kiedy powstawały pierwsze nazwy dzierżawcze
System walki momentami jest tak z-----y, że podejrzewałem siebie o wewnętrzny masochizm, gdy ginąłem bo kamera się gdzieś zblokowała, przeciwnik uderzył bez animacji albo gra nie zarejestrowała bloku, a w midgamie jedno uderzenie często równa się śmierci i stratą kilku minut życia polegającego na skrobaniu paska życia.
Na pojedynku to już musi być
Kurtyna. Nie wiedziałem, że można grać pojedynek i mieć te znaczniki jednocześnie włączone, ale jak sobie wyobrażam, że mam tłuc jednego bossa 5 minut bezbłędnie licząc, że gra będzie uczciwa, jak nawet ze znacznikami nie jest to raczej podziękuję, choć lubie wyzwania - ale te uczciwe.
źródło: 1000016527
Pobierz