Czołem! Mój kolega jest fanem #asg i nieco przypomniał mi czasy, kiedy uwielbiałem strzelać z wiatrówki na strzelnicy w swoim liceum. Postanowiłem, że kupię sobie jakiś budżetowy pistolecik, co by zobaczyć, czy stara zajawka przeżyje drugą wiosnę. Zrobiłem krótki research z którego wyszło mi, że o ile moją ambicją jest strzelanie do tarcz i puszek, a nie bieganie z kolegami po lesie, bardziej powinienem celować w #wiatrowki.
@Kick_Ass: dzięki za odpowiedź. Chciałem się zmieścić do 300 zł wraz z asortymentem (zapasem nabojów CO2 i amunicji), żeby nie robić błędu inwestowania dużej ilości kasy w hobby, które znudzi mi się po dwóch tygodniach. Ogromnych wymagań nie mam, właśnie takie trafianie w puszkę mnie ustawia. Wiadomo jednak, że chciałbym najlepszy zakup w swoim budżecie.
@Kick_Ass: @100kW: kurcze, a jednym z moich założeń jest, że moja zabawka musi też cieszyć oko ( ͡°ʖ̯͡°) wygląd takiego cp1 mnie odrzuca, a niestety też mam awersję do rewolwerów, a tylko one, z tego co widzę, strzelają śrutem diabolo do tych 300 zł... Nie da się tego pogodzić? Muszę zagrać w grę "wybierz dwa" z opcjami 1) wygląd, 2) niska cena,
@100kW: I tak jestem rozczarowany, że nie przeskoczono magicznej bariery wzięcia tej super celnej cp1 i sprzedawania jej w opakowaniu repliki. Dziwi mnie, że są repliki rewolwerów spełniające te kryteria (wspomniany przez @Kick_Ass HW40 na śrut diabolo), a nie mogę znaleźć analogicznej repliki pistoletów. To kwestia długości lufy? Jestem #januszebalistyki więc na razie obijam się od stron sklepów internetowych, nie znajdując na nich żadnej informacji która by
@modzelem: chciałem postrzelać do puszki i nie oczekiwałem zbyt dużej precyzji po wiatrówce za 200-300 zł. Później jakoś tak smutno mi się zrobiło, że w sumie nie będę widział po takiej broni swoich postępów w celności. W końcu pewnie po ciągłym bezbłędnym trafianiu w puszki dość szybko chciałbym zacząć strącać nakrętki do długopisów i inne ambitniejsze cele. Widzę jednak, że w tej półce cenowej muszę albo kupić szpetną jak noc
@zdechly_jez Przebranie się w strój roboczy (o ile nie jest to jakiś specjalistyczny kombinezon który zakłada się długo, trzeba go przygotować itp.) nie zalicza się do czasu pracy. Podobnie, jak czas poświęcony na dojechanie do niej - ot, pracodawca ma prawo wymagać, byś o godzinie X rozpoczęła pracę w wyznaczonym w umowie miejscu i stroju.
Co innego przygotowanie stanowiska pracy, czyli na przykład to otwarcie sklepu, włączenie świateł, podniesienie rolet z
@widaczew: @ql00: @TheArrow: podczepię się pod pytanie, bo też mnie to intrygowało. Jeżeli stawiamy budynki z tax income (np. świątynię), to ta liczba jest dla nas twardym dochodem, czy też podlega jakiemuś modyfikatorowi z podatków? I czy warto rozwijać produkcję, jeżeli nie idziemy w handel?
@Fire998: Jestem z osób, które bardzo szanują cudzą przestrzeń. Również sąsiadów i współlokatorów. Uważam co prawda, że ludzką rzeczą jest sobie czasami w godzinach popołudniowych włączyć głośniej muzykę, ale nigdy nie jest to kruszenie ścian falami dźwiękowymi. Z drugiej strony jednak, taka karteczka by mnie "zatriggerowała". Przejście na "ty", brak prośby i tryb rozkazujący z wykrzyknikiem na końcu. Sorry, ale coś takiego rodzi wręcz automatyczną chęć zrobienia na przekór. I
@Mave: otóż to. Nie mija godzina gry, a już wszyscy napotkani mieszkańcy (szczególnie strażnicy) z uznaniem wypowiadają się o tym, jaki to z ciebie przekozak, wybrany przez Gromowładnych, Smocze Dziecię. Co chwila dostajemy wyrazy podziwu dla naszych umiejętności, NPC rozpływają się z zachwytu nad tym, że ubiliśmy smoka. A w tym samym czasie dostajemy w ogon od niedźwiedzi i bandytów, mozolnie rozwijamy nasze drzewka umiejętności. Strasznie duży dysonans, bo mechanicznie
Narodowa Administracja ds. Energii w Chinach wyjawiła, że produkcja energii słonecznej w tym kraju w zeszłym roku wzrosła ponad dwukrotnie, sięgając 77,42 gigawatów.
@realitybites: jeżeli chcemy być tak ściśli, to niczego nie da się na świecie "wyprodukować" - bo zawsze produkcja to przetwórstwo. W tym kontekście wiadomo, że chodzi o produkcję energii elektrycznej, czyli przetwarzanie już istniejącej energii słonecznej.
Mirki, polećcie mi jakieś państwo do kolonizowania świata i żebym mógł mieć wywalone na to co się dzieje na podwórku tylko kolonizować jakieś odległe ziemie i robić szlaki handlowe(⌐͡■͜ʖ͡■) #eu4
Portugalia da Ci 100% skupienia się na kolonizacji. Polecam jednak Kastylię - na własnym podwórku jest niewiele do wojowania (o ile Aragonia nie wejdzie z nami w unię i zawrze jakiś brzydki sojusz, np. z Francją). Jak już zajmiesz cały półwysep to nic Ci nie zagrozi - Pireneje to wąska i bardzo łatwa do obrony granica.
@Carotas: Kastylia ma tę ogromną zaletę, że może szybko skasować Portugalię (czyli największego konkurenta w kolonizacji). Dużo prowincji to duże bogactwo, lepszy handel, więcej wojska i lepszy efekt kuli śnieżnej, gdybyś postanowił pozdobywać więcej prowincji w Europie. Bonus do morale dla armii to skuteczna polisa na życie na wypadek ataku Francji (inaczej Kastylia sterowana przez AI nie miałaby szans). Do tego dochodzi flota, która może być duża i ma bonus
@Carotas: Afryka zależy od Ciebie. Sam często sobie obiecuję, że nie będę tam wpychał nosa, ale jednak większa kontrola nad nodem handlowym jest zbyt kusząca. Tak samo, jak afrykańskie złoto. Przeważnie jest to jeden z dwóch moich głównych kierunków kolonizacji (drugi po wyprawie przez Atlantyk). Zwyczajnie warto mieć Północną Afrykę - również do celów militarnych, ale przede wszystkim finansowych.
Histmag podlinkował na FB swój artykuł o tym, jakim rakiem dla Polski było liberum veto. W komentarzach taki kwiatek. Widzicie, to właśnie uważam za najpowszechniejszy problem osób mocno lewicowych: chcą dobrze, duży nacisk kładą na dobro jednostki (w opozycji do prawicowego nacisku na rozwój ogółu społeczeństwa/państwa/cywilizacji), ale kompletnie nie potrafią dobrać odpowiednich narzędzi do realizacji swoich postulatów. Wylewają dziecko z kąpielą, nie dostrzegają faktycznej istoty problemu (jak np. kryzys imigracyjny, gdzie lewica uparcie
@anczej_bulwa: mówiąc w skrócie: twierdzisz, że podany przeze mnie przykład (screen) to jednostkowy przypadek. Ja natomiast uważam, że takie osoby stanowią siłę decyzyjną (czyli jest ich całkiem sporo), skoro forsują faktyczne rozwiązania polityczne w swoich państwach (jak choćby parytet płci w radach nadzorczych).
#steam #pytanie Chcę pograć z dziewczyną w Magickę, ale nie możemy się dodać do znajomych na Steamie. Ona może znaleźć mnie, ale przy próbie dodania wyskakuje komunikat, że jej konto nie posiada uprawnień (ma kupioną z cdp.pl i aktywowaną na Steamie jedną grę). Z kolei kiedy ja wyszukuję ją, w ogóle nie znajduje takiego użytkownika. Link aktywacyjny na mailu kliknięty, ustawienia prywatności wszystkie na publiczne, wyszukiwany nick na
@honey___badger: czytałem o tym kiedy googlowałem swój problem. Dobrze rozumiem, że kupiliśmy dwa egzemplarze gry wartej 129 zł, w pełni legalnie i zgodnie ze sztuką aktywowaliśmy ją na Steamie, a teraz nie możemy ze sobą zagrać? Dlaczego więc ja mogę bez problemu zapraszać znajomych, mimo, że na Steamie nie wydałem ani centa, a mam aktywowane wyłącznie gry kupione z innych sklepów?
@honey___badger: Nick to ania932 Dziwne, ja nigdy niczego nie kupowałem ani nie doładowywałem na Steamie, a jestem normalnie wyszukiwalny i sam też mogę zapraszać innych.
@honey___badger: dzięki, poradziłem sobie wchodząc na jej profil przez przeglądarkę i zapraszając ją stamtąd. Nadal jednak nie mogę znaleźć jej w steamowym wyszukiwaniu. No nic, oby zaproszenie dotarło :D
Wasi rodzice rozmawiali kiedyś z wami na temat kosmosu? Próbowali wam uzmysłowić jego tajemniczość, wielkość, to że Ziemia, nasz dom, jest jak pył zawieszony podczas pustynnej burzy i że w skali wszechświata nic nie znaczymy, że każda nasza rozterka, każdy nasz problem, zmartwienie jest tak samo mało istotne, jak pochłonięcie galaktyki zawierającej 10000000000 gwiazd gdzieś tam we Wszechświecie? Jak spotka was coś niemiłego dzisiaj (w końcu poniedziałek) to pomyślcie o tym. Miłego
@zloty_wkret: żeby być szczęśliwą, zmotywowaną osobą, wypadałoby wiedzieć, ile energii ("przejmowania się") poświęcać na takie zagadnienia. Równie dobrze można kontemplować kruchość i małość życia w obliczu śmierci, ale jednak umniejszanie każdego dokonania nie jest jakoś szczególnie wskazane ;)
Co innego zarażać dziecko fascynacją na punkcie ogromu wszechświata i skrywanych przez tę przestrzeń tajemnic, a co innego umniejszać wartość życia i wszystkich dokonań poprzez takie porównywanie. Kwestia perspektywy. Jeden powie, że
@Croudflup: Tylko po spełnieniu specyficznych warunków, a i na to jest tylko pewien % szans z comiesięcznym losowaniem. I jeżeli nie wystąpi do bodajże 1500 roku, to po ptakach.
Turcja blokuje w mediach społecznościowych film opublikowany przez ISIS, przedstawiający dwóch tureckich żołnierzy spalonych żywcem. Mówiąc w języku tureckim, zabójca dwóch mężczyzn krytykuje prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.
@Dreamek: sądzę, że jeżeli w obliczu pojmania przez ISIS żołnierze będą popełniać samobójstwa, to będzie znak, że założenie propagandowe tych filmików działa. Do tego same samobójstwa dołożą swoją cegiełkę do osłabienia morale żołnierzy. Będą o wiele mniej ochoczo walczyć z przeciwnikiem okrytym tak wielką grozą.
Mówi się, że dobro przekazane innym wraca do nas. Teraz zostało to potwierdzone naukowo. Starsi ludzie, którzy pomagają innym, żyją dłużej – wykazała to międzynarodowa grupa badawcza z uniwersytetów w Australli, Szwajcarii i Niemiec, w opublikowanej ostatnio pracy.
Widzę, że powtórzę po innych, ale teza wygląda na klasyczne pomylenie skutku z przyczyną. Dopiero kiedy człowiek ma poukładane własne życie, umie się nim cieszyć, zyskuje energię i chęć do pomagania innym. Chce zarażać swoim pozytywnym podejściem bo wie, jak bardzo zmiana nastawienia, sposobu myślenia, albo nawyków i zwyczajów (choćby dieta) mogłaby pomóc sfrustrowanym ludziom z jego otoczenia. Szczególnie to widać po tych, którzy sami tkwili w życiowym bagnie i udało im
@WybranyLoginJestZaj: @hawat: @TrueStoryMyBoro: @marcin-kunda: @Kejarz: @zima65: Ołołołoł, chwileczkę. Inteligencja to jedno, a poczucie celu, znalezienie pasji, zainteresowań, to drugie. Można mieć ogromną "moc obliczeniową" w głowie, w lot rozumieć łańcuchy przyczynowo-skutkowe, dostrzegać szarości świata moralnego wbrew innym, którzy oczekują czarno-białych poglądów, można mieć rozwiniętą inteligencję emocjonalną i rozumieć swoje uczucia, ich genezę oraz opracowywać ewentualny plan naprawczy. A przy tym
Nie da się ukryć, że jesteśmy różni. Długie stulecia w oparciu o dziwne poglądy wmawiano nam, że jedna z płci jest lepsza, może ważniejsza. Ale... no cóż. Różnice są faktem jednak z całą pewnością nie pozwalają one na stwierdzenie, że któraś z płci jest lepsza. Przynajmniej wg mnie.
@innych: @Szymon90: @thomeq: @nbzwdsdzbcps: @spere: Skąd w ogóle pomysł, by w jakiś sposób mierzyć abstrakcyjną i kompletnie uznaniową wartość, jaką jest "dobroć"? To jedynie idea, która przez każdego jest inaczej interpretowana. Do tego nie jest powiedziane, że jakaś konkretna wartość moralna jest bezwzględnie dobra, a inna zła. Kto ma to ocenić, jakiej skali użyć? Czy jeżeli w imię dobra i pomocy bliźniemu
Serio, Wasze licytowanie się, która rasa wyrządziła najgorsze krzywdy ludzkości jest bezcelowe. Japończycy słynęli z niewyobrażalnego okrucieństwa względem jeńców w czasie 2WŚ, Belgowie tworzyli horror na terenach swoich kolonii, Majowie składali rytualne ofiary z ludzi, Murzyni prali się po pyskach na długo zanim nauczyli się używać dłoni do trzymania narzędzi, zamiast gardła kogoś z wrogiego plemienia. Im bardziej zaawansowana cywilizacja, tym spektakularniej może dokonywać "złych" czynów, a do tego zostaną one o
@alahakbar: Każdy zginął wtedy, kiedy zostało to pokazane w serialu. Spotkali się wszyscy w tej "alternatywnej rzeczywistości", ale to nie znaczy, że zginęli razem. Mówi o tym z resztą Christian - każdy zmarł w swoim czasie. Dlatego był tam nawet Hurley, który mógł siedzieć na wyspie jeszcze setki lat.
Skończyłem kilka dni temu ze swoją lubą maraton wszystkich 6 sezonów, bo z serialu pamiętałem tylko z dwa sezony, jak przez mgłę,
Widzę jednak, że w tej półce cenowej muszę albo kupić szpetną jak noc