Na walentynki się wysiliłem(jak zawsze zresztą): kwiatki, słodycze, prezenciki, wejściówki na długi odprężający masaż...łącznie kupa kasy. Nie dostałem nic, nawet loda nie zrobiła.
@Sckb: Hehe, znam to. Dlatego tylko symbolicznie kwiatek i elo. No chyba że widzę że jakaś różowa też się stara, to wtedy co innego.
Miruny jestem łakiem jeśli chodzi o zegarki. Szukam zegarka do garnituru na bransolecie. Podobają mi się w typie chronograf. Budżet do 2000 zł maks. Pomożecie :)? Warto rozważać używkę? #zegarkiboners #zegarki
@Vanderwill: nie. Bransoleta zdecydowanie nie jest czymś, co pasuje do garnituru. Tu masz dość przejrzyście opisane rodzaje zegarków: https://mrvintage.pl/2014/10/jak-czego-dobierac-zegarek.html Jak do noszenia na co dzień podobają Ci się bransolety, a chcesz by zegarek służył również na oficjalne okazje, wybierz taki o odpowiednim designie i dokup do niego dodatkowo skórzany pasek. W razie potrzeby przełożysz go w 2 minuty.
@Vanderwill: Ja p------e, to jest 5000zł netto a nie jakieś miliony, już nie przesadzajmy. Godnie ktoś reprezentował nasz kraj to niech ma. Poza tym, emeryturę zaczynają wypłacać nie wcześniej niż po 40 roku życia i zakończeniu kariery.
@Vanderwill: ciekawe czemu Ci sami ludzie, których w-----a płacą mu za tą pracę na suppi czy patronite
A wystarczy tylko nie w------ć ludzi patoparkowaniem na chodnikach i w ten sposób zabrać mu źródło utrzymania. Tak naprawdę to, ze konfitura czy samochodoza maja ogromne pieniądze to wina tylko i wyłącznie polskich kierowców debili.
@Vanderwill: Ciekawe co teraz porabia jego żona. Z takim doświadczenie na brak ofert pewnie nie narzeka.
Lucyna Klein-Klarenbach, żona dziennikarza TVP Info Adriana Klarenbacha, została członkiem rady nadzorczej w państwowej spółce Centrala Zaopatrzenia Hutnictwa.
Jak dowiedziały się media, Lucyna Klein-Klarenbach pracuje jako dyrektor biura zarządu w PKP.
@Vanderwill: Nie wiem jak w Krakowie, ale była jakiś czas temu w internetach nagonka, że w Warszawie są jakieś zagłębia ubereatsowe, gdzie wchodząc jednymi drzwiami można się dostać do kilkudziesięciu "restauracji" sprzedających jedzenie na dowóz. Kiedyś byłem na Pachońskiego w Krakowie po sushi i też coś podobnego tam zaobserwowałem, że z jednej parterowej budki wychodzili bez przerwy uberowcy, a były tam chyba 4 lokale z żarciem na dowóz.
@Sckb: Hehe, znam to. Dlatego tylko symbolicznie kwiatek i elo. No chyba że widzę że jakaś różowa też się stara, to wtedy co innego.