To jest lokalny "przysmak" w Nampo. W Pjongjangu też można zamówić w niektórych restauracjach. Turyście też mogą spróbować. Próbowałem i faktycznie nieco ryzykowna potrawa, którą trzeba zapić ostro wódką soju.
@kotbehemoth: W Japonii nikt nie umiera od fugu co roku. Więcej osób umiera od udławienia się ciastkiem ryżowym. Fugu jest bezpieczne. Zmarło może kilka osób w przeciagu dekady, a to dlatego, że same robiły tą rybę i trucinzę źle wyjeli
@KajetanKajetanowicz: Fajnie, ale tak patrzę na grafikę i słabo to wygląda. Grałem w takie gry lata temu i nie wygląda to wcale lepiej. W karierze życzę oczywiście sukcesów.
Pierwszy z dwóch odcinków mojego vloga z relacją Korei Północnej. Jeśli interesuje cię co można zobaczyć podczas zorganizowanej wyprawy do tego kraju to zapraszam do oglądania.
@MondryPajonk: Interakcje ze zwykłymi ludźmi są rzadkie, ale nie niemożliwe. Zależy od miejsca i kontekstu. Jak mówił @kotbehemoth w parku wodnym można się z nimi pobawić. Ale to nie jest miejsce do prowadzenia rozmowy tylko raczej do krótkich wygłupów. Są różne sytuacje jak na przykład wspólny mecz w piłkę, spotkanie gdzieś na trasie, na plaży. Wszystko mimo wszystko ograniczone przez brak znajomości angielskiego. Z dzieciakami dużo gadałem oraz byliśmy
Wczoraj straciła życie 29 letnia Rosjanka, która wspinała się na górę Fuji ze swoim japońskim mężem. Spadający kamień czy raczej głaz uderzył ją w głowę. Nie miała kasku. Mimo natychmiastowej pomocy, nie udało się jej uratować. Pracujące niedaleko buldożery i ciężarówki posłużyły za karetkę zwożąc poszkodowaną do najbliższego punktu pomocy. Do tragedii doszło już poza półmetkiem około godziny 11 rano. Policja przesłuchuje świadków. Na początku przypuszczano, że doszło do eksplozji gazów i
@kotbehemoth: Sklepy i restauracje w Pjongjangu można poznać po kolorowych ledowych szyldach. Często są poukrywane i nie widoczne na pierwszy rzut oka. W porównaniu z 2011 rokiem w Pjongjangu jest o wiele więcej knajp i restauracji. To akurat się poprawiło znacznie. Doszły też wszędzie te małe kioski sprzedające różne towary. Głównym miejscem handlu są jednak targowiska jamadang, gdzie można kupić dosłownie wszystko. Niektóre targowiska są legalne państwowe a niektóre nielegalne.
@NieRozumiemIronii: Ambasada RP nie zaprasza chętnie. Chyba, że jesteś ich ziomalkiem to możesz pojechać. Widziałem kiedyś wycieczkę Polaków jadących na wakacje do ambasady RP w Pjongjangu na lotnisku w Pekinie i w Pjongjangu. Dla reszty pozostają wycieczki zorganizowane lub wyjazd biznesowy na targi.
Wróciłem z siódmego wyjazdu do Korei Północnej. Jeśli macie jakieś sensowne pytania odnośnie wyjazdów do Korei Północnej, to chętnie odpowiem. #koreapolnocna
@Muk_Use_Acid: Wyjazdy do KRLD kosztują od 500 EURO (budżetowe z Dandong) za 2 dni do średnio 1300-1500 EURO za tydzień. To ceny w biurach podróży z Chin w dużych grupach 20-30 turystów anglojęzycznych. Moim zdaniem warto jechać na minium 7 dni do KRLD.
@D3v0: Nie. Można go było zobaczyć rok temu na igrzyskach masowych w dniu otwarcia na święto założenia partii Pracy Korei 10 października. Turystom zabierają kamery i telefony, więc mu foto nie zrobisz.
@Cyclonus: Dzięki za słowa wsparcia. Już się przyzwyczaiłem do krytyki. Ale już dużych polskich biur co organizują tam wyjazdy bez żadnego brifingu i tłumaczenia, co to za kraj, to nikt jakoś nie atakuje w internecie. Tamci trzepią dopiero hajs!
@miki4ever: 1. Nie. Musisz mieć koreańskich przewodników. 2. Zaprasza mnie koreańskie biuro podróży w Pjongjangu. Wiza od ręki w parę dni. 3. Byłem siedem razy. Łącznie będzie to już 40-50 dni. 4. Co rozumiesz przez źle? ;) Są regiony bogatsze i biedne. W KRLD twój status zależy od tego gdzie mieszkasz i jak sobie ogarniasz prywatny handel, by trzepać hajs na boku.
@mayek: 14 dni to za długo. Rzadko kto jeździ na tyle. Nie wytrzymałbyś ;) Jak ja zbieram grupę to za 7-10 dni wychodzi średnio 2000 euro. Zależy od wielu czynników.
@FrasierCrane: Widziałem prawdziwą Koreę. Daleko od Pjongjangu. Popatrzysz za okno i wszystko widać. W wielu miejscach tego typu nie wolno filmować i robić zdjęć.
@Guta: Widzę, że dużo mitów powielasz. 1. Każdy turysta ma przydzielonego jednego przewodnika, czy jest jeden na kilka osób? - Grupa ma dwóch przewodników. 2. Czy przed wyjazdem przeglądali Twoje zdjecia na telefonie i kartę pamięci w aparacie? - Nie 3. Nie ma opcji żeby urwac się gdzieś bez przewodnika? Chodzi za tobą krok w krok i cały czas patrzy Ci się na ręce? - rzadko są akcje, że możesz
@brednyk: Nie do końca tak jest. Turysta porusza się z przewodnikami. Są miejsca, gdzie was nie wezmą. Można jechać poza stolicę i zobaczyć totalne wiochy, ale do jakiejś wsi po drodze nie pojedziecie.
@karobagi: Można mieć kłopoty za kradzież oraz obrażanie wizerunku wodzów. Też jeśli byś przesadzał z fotkami żołnierzy i obiektów wojskowych, to możesz mieć kłopoty.
@Patromi: Wielkiego Głodu jak w latach 90. nie ma. Jest duża różnica między miastem a prowincją, ale tak żeby całe wioski umierały z głodu to już nie ma. Na targowiskach wszystko jest. Trzeba tylko kasę mieć i dlatego każdy Koreańczyk na boku kombinuje i zarabia.
@Re-volt: w Pjongjangu jest duża swoboda ze zdjęciami. Cały region Pjongjang, Kaesong, Nampo, Wonsan, Góry Diamentowe itd jest luz. Bardziej restrykcyjnie jest pod Hamhung (prowincja), daleko na północnym-wschodzie to nawet z autubusu już nie pozwalaja robić zdjęć i jest więcej restrykcji.
@Jrv20: Wszsytko zależy od sytuacji. Kontakty są ograniczone w ten sposób, że grupa ciągle się gdzieś porusza i nie bardzo masz nawet jak zagadać. Ale są miejsca, gdzie możesz się napić piwa z lokalsami, pograć w piłkę, przywitać sie, czy mieć jakiś inny kontakt.
Jako, że wczoraj szczęśliwie udało mi się wrócić do Chin z mojej 8-dniowej wycieczki po Korei Północnej postanowiłem zrobić małe rozdajo z drobiazgami, pamiątkami z tego kraju.
Nie taguje # rozdajo bo mam wrażenie, że tam jest spora patologia i mam od dawna na czarnej liście.
W skład zestawu wchodzą *: - wydanie gazety po koreańsku z relacją ze spotkania Kim Dżong Una z Donaldem Trupem na linii demarkacyjnej w Strefie Zdemilitaryzowananej pomiędzy Koreą Północną
@kotbehemoth: Niezła beka. Jak ja piszę, że byłem w Korei Północnej, to dziesiątki osób atakuje, że to niemoralne i że komuch, ale jak coś obiecasz, że dasz za darmo, to nagle same plusy xD
@kotbehemoth: nie sprzedają kalendarzy z wodzami w KRLD. Z pewnością nie sprzedają ich turystom. Tak samo jak nie sprzedają przypinek z wodzem ani portretów wodza.
@kotbehemoth: Wolę nie czytać przed obawą o raka. Ja już przestałem wrzucać moje zdjecia z KRLD na Wykop, bo nie mam siły każdemu tłumaczyć od początku dlaczego tam jeżdżę, jak wygląda wycieczka, że nie jestem komunistą i tak dalej w nieskończoność
@AvantaR: Miałeś prywatnie okazję się zapytać o wszystko. Prywatnie wszystko mogę powiedzieć. To chyba oczywiste, że nie ma to sensu abym publicznie na kanale krytykował KRLD i ich władze skoro tam jeżdżę ze względu na własne bezpieczeństwo. Z gloryfikacją też nieco przesadzasz, bo nie gloryfikuję. A że się ekscytuję pewnymi rzeczami jak stary samolot czy dziwnie wyglądający hamburger, to wynika tylko z tego, że no... lubię dziwne akcje i takie
@AvantaR: Dostaję sporo zaproszeń i dodaje tylko osoby z którymi mam kontakt. Najwyraźniej nie zależało Ci na kontakcie skoro ani razu do mnie nie napisałeś, ani się nie odezwałeś. Żadne polskie biuro podróży nie będzie prowadziło nagonki na władze KRLD, bo przecież ich tam zbanują. Tak samo nie krytykują władz innych państw autorytarnych jak np. Chiny. Nie widzę powodu, żebym publicznie prowadził krucjatę przeciwko władzom KRLD. Filmy pokazują jak wygląda
Jeżdżą mi pod domem regularnie te gnojki. Hałas niewiarygodny. Nie wiem, czemu policja ich nie aresztuje za hałas wydobywajacy się z tych modyfikowanych motorów. To nie subkultura, a po prostu prostactwo i chamstwo. Raz w Hakone jeździli godzinę w kółko przez miasto. Słychać z 5 kilometrów ten hałas w lesie. Tragedia.
1 metrowa fala tsunami jak by w kogoś uderzyła to by go powaliła i pociągnęła dalej. Według japońskich ostrzeżeń, to tsunami o wielkości 1 metra zagraża życiu. Nie chcielibyście tym oberwać. To nie jest jak fala nad morzem nad którą przeskoczycie i spoko. To jest rwący prąd, który dalej was będzie ciągnąć przez setki metrów.