✨️ Co zrobić w sytuacji z agresywnymi psami?Ⓘ Co byście mireczki zrobili w takiej sytuacji - moja różowa spacerowała z psem (25kg wagi) kiedy kilka bloków dalej podbiegły do niej 2 małe kundle oczywiście bez smyczy, oba wagi ok 5-9kg i zaczepiały naszego psa. Na co moja różowa powiedziała "właścicielom" żeby zabrali swoje psy na smycz bo nasz pies się wyrywa i zaraz może być problem, na co baba z typem (ok. 40 lat oboje) odpowiedzieli, że ich psy sobie będą chodzić bez smyczy a jak jej się nie podoba to cytuje "w---------j na swoje osiedle", dodam że osiedle jest jedno, oni po prostu mieszkają 3 bloki dalej. Kiedy powiedziała im, że może sobie chodzić gdzie chce i kiedy chce a ich zasranym obowiązkiem jest trzymać psy na smyczy zaczęli mówić żeby w----------a na co patus który z nią był dodał jeszcze "frajerko" i zaczął pokazywać środkowy palec. Nie powiem, ale sowicie się w-------m i miałem zamiar już wyjść pod ich blok i powiedzieć im parę słów, niemniej jednak w porę się opamiętałem że lepiej nie ruszać gówna będąc pod wpływem nerwów.
Dziś rano kiedy ja spacerowałem z psem poszedłem pod ich blok żeby zobaczyć czy się tam czasem nie kręcą z tymi kundlami żeby powiedzieć im parę słów, ale ich nie widziałem, poszedłem też po południu i dalej nic. Pod wieczór jak już zeszło ze mnie trochę ciśnienie to stwierdziłem że szkoda się w gównie babrać, ale z drugiej strony czuję że jak nie zareaguje to patola będzie sobie dalej uzurpować prawo do spuszczania kundli bez smyczy i cwaniakowania do bezbronnej kobiety.
Przypomniała mi się też sytuacja z jesieni, gdzie szedłem z psem do lasu i chodziła tam ta baba z kundlami bez smyczy, podbiegły do mojego psa, a on wyszarpał je za kark tak że musiałem go odciągać bo było by po kundlach. Na co ta baba "o boże kajtuś chodź tutaj, co się dzieje" i rzuciłem jej tylko "było trzymać kundla na smyczy" i odszedłem. Potem widziałem ją parę razy to trzymała je na smyczy, jednak widzę że nie przemówiła jej ta sytuacja do rozumu.
Co byście zrobili w mojej sytuacji? Warto coś z tym zrobić np. następnym razem spuścić swojego psa ze smyczy czy olać patusów i chodzić z psami w innym kierunku?
Dodam, że mieszkamy w małym miasteczku ok. 30k mieszkańców.
@Wincyyyyj: no nie. Psy sie czasem "odpalą" i tyle. No co mialem zrobic wg Ciebie?
"Unizenie prosze o niestosowanie gróźb wobec mojej partnerki"? A moze rozstrzygnąć zwadę w pojedynku szachowym?
Doslownie psy nie przypadły sobie do gustu, fakt to moja podbiegła, ale atakowały po chwili oba. Normalny psiarz by stwierdził że nie warto eskalować takiej pierdoły i po ukłonie byśmy sie rozeszli w pokoju - tak jak to miało miejsce
@mirko_anonim: straż miejska, sprawdź regulamin gminy najpierw, czy psy muszą być na smyczy, jeśli muszą a nie są to dzwoń. Gdyby nie musiały być na smyczy, jako że są nieodwływalne - też dzwoń. Nic tak nie wyleczy problemu jak dwa mandaty.
Co byście mireczki zrobili w takiej sytuacji - moja różowa spacerowała z psem (25kg wagi) kiedy kilka bloków dalej podbiegły do niej 2 małe kundle oczywiście bez smyczy, oba wagi ok 5-9kg i zaczepiały naszego psa. Na co moja różowa powiedziała "właścicielom" żeby zabrali swoje psy na smycz bo nasz pies się wyrywa i zaraz może być problem, na co baba z typem (ok. 40 lat oboje) odpowiedzieli, że ich psy sobie będą chodzić bez smyczy a jak jej się nie podoba to cytuje "w---------j na swoje osiedle", dodam że osiedle jest jedno, oni po prostu mieszkają 3 bloki dalej. Kiedy powiedziała im, że może sobie chodzić gdzie chce i kiedy chce a ich zasranym obowiązkiem jest trzymać psy na smyczy zaczęli mówić żeby w----------a na co patus który z nią był dodał jeszcze
"frajerko" i zaczął pokazywać środkowy palec.
y to trzymała je na smyczy, jednak widzę że nie przemówiła jej ta sytuacja do rozumu.Nie powiem, ale sowicie się w-------m i miałem zamiar już wyjść pod ich blok i powiedzieć im parę słów, niemniej jednak w porę się opamiętałem że lepiej nie ruszać gówna będąc pod wpływem nerwów.
Dziś rano kiedy ja spacerowałem z psem poszedłem pod ich blok żeby zobaczyć czy się tam czasem nie kręcą z tymi kundlami żeby powiedzieć im parę słów, ale ich nie widziałem, poszedłem też po południu i dalej nic. Pod wieczór jak już zeszło ze mnie trochę ciśnienie to stwierdziłem że szkoda się w gównie babrać, ale z drugiej strony czuję że jak nie zareaguje to patola będzie sobie dalej uzurpować prawo do spuszczania kundli bez smyczy i cwaniakowania do bezbronnej kobiety.
Przypomniała mi się też sytuacja z jesieni, gdzie szedłem z psem do lasu i chodziła tam ta baba z kundlami bez smyczy, podbiegły do mojego psa, a on wyszarpał je za kark tak że musiałem go odciągać bo było by po kundlach. Na co ta baba "o boże kajtuś chodź tutaj, co się dzieje" i rzuciłem jej tylko "było trzymać kundla na smyczy" i odszedłem. Potem widziałem ją parę raz
Co byście zrobili w mojej sytuacji? Warto coś z tym zrobić np. następnym razem spuścić swojego psa ze smyczy czy olać patusów i chodzić z psami w innym kierunku?
Dodam, że mieszkamy w małym miasteczku ok. 30k mieszkańców.
#ludzietodebile #zalesie #patologia #patologiazewsi #patologiazmiasta #pytanie #psiarze
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta
📒 Notatka moderatora: Panuj nad swoim psem, to na początek.
❤️ Projekt mirko.pro działa dzięki wsparciu użytkowników. Wspomóż projekt
Gaz na niedźwiedzie
"Unizenie prosze o niestosowanie gróźb wobec mojej partnerki"? A moze rozstrzygnąć zwadę w pojedynku szachowym?
Doslownie psy nie przypadły sobie do gustu, fakt to moja podbiegła, ale atakowały po chwili oba. Normalny psiarz by stwierdził że nie warto eskalować takiej pierdoły i po ukłonie byśmy sie rozeszli w pokoju - tak jak to miało miejsce