Wpis z mikrobloga

✨️ Czy warto brać kredyt hipoteczny w związku?
#zwiazki #mieszkanie Czy branie kredytu hipotecznego na 600k -700k gdzie odsetek jest drugie tyle przy wspólnym przychodzie domowym na kwotę ok. 13k to dobry pomysł? Wspólne wydatki miesięczne z wynajmem plus jedzenie, bez nieprzewidzianych kosztów np. zdrowotnych to ok 6-7k - dajmy takie założenie, według prostych kalkulatorów rata wzrośnie nam o ok 2k w stosunku do wynajmu więc przy zaokrąglaniu zamkniemy się w wydatkach ok 10k miesięcznie zaokrąglając w górę. Perspektywa na podwyżkę czy zmianę pracy na lepiej płatną jest raczej słaba.

Dla mojej kobiety takie kredyty to jak palcem strzelić - ona sobie nie wyobraża wynajmować kolejny rok mieszkania i oddawać 40k obcej osobie jak może spłacać swoje i w tym ją rozumiem i popieram. Problemy zaczynają się w momencie wymogów mieszkania - chce mieszkanie 70-75 metrów(dodatkowy pokój dla dziecka, żeby nie był jak cela więzienna przy okazji), od dewelopera rynek pierwotny, nowe osiedle, "wysoki standard", miasto wojewódzkie lub okolice itd. ceny takich mieszkań to lekko 500-600k kredytu trzeba będzie wziąć. Mnie to to trochę przeraża... według mnie zarabiamy za mało, żeby zabezpieczyć swój byt, potencjalnego dziecka które też chce mieć jak najszybciej, kredyt i jeszcze mówi, że wszystko chce wrzucać w żeby mniej odsetek oddać plus nie do końca pewna sytuacja z zatrudnieniem w ciągu 2-3 lat - przenosiny naszego korpo za granicę - tam gdzie taniej. Ja 29 lat, ona 28.

Czy to ja przesadzam czy tak po prostu jest, że rodziny 2+1 przy 13-14k miesięcznie netto na rękę biorą kredyty na bądź co bądź już niemałe kwoty. Stosuje chwyt w rozmowach ze mną jak wyrażam wątpliwości co do naszych możliwości finansowych i kwoty 1 mln lub więcej które będziemy mieli do spłaty w sytuacji którą ona przedstawia - "to jak Ty nie chcesz kupić mieszkania teraz to trzeba się zastanowić nad tym związkiem". Jestem trochę w kropce. W żadnym wypadku nie chce jej zostawiać, jesteśmy ze sobą szczęśliwi, kocham ją ponad wszystko, jednak trochę mnie martwi takie ultimatum. Liczę na chłodne spojrzenie na sytuację ludzi bardziej doświadczonych w życie ode mnie, liczę w sumie na was wszystkich bo jestem w totalnej kropce.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
▶︎ Obserwuj nasz tag #mirkoanonim
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Dipolarny

👉 Z Twoją pomocą możemy działać dalej! Wspomóż projekt

  • 23
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 10
@mirko_anonim: to nie jest chwyt, tylko zdrowy rozsądek - dobijacie oboje do trzydziestki, ona ewidentnie chce założyć rodzinę. Tak naprawdę pod względem biologicznego zegara to już zaczyna być "teraz albo nigdy". Ale Ty chyba dziecka to chcesz na emeryturze, w tym tempie xD
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: finansowo prawdopodobnie byście sobie poradzili, zwłaszcza jeśli teraz mieszkacie w wynajętym a nie u mamy
problem by się mógł pojawić przy rozstaniu - jak to dzielić? sprzedać? duże mieszkania schodzą wolniej niż małe

to "musimy się zastanowić nad tym związkiem" to jest bardzo dobry pomysł - musisz, jak nie wprost to po cichu, mieć dobrze przemyślany plan co się stanie, jeżeli pannie się odwidzi ten związek
ludzie nie chcą się mierzyć z
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Na pewne rzeczy nigdy nie jest "odpowiedni czas".

"A może zmienimy robotę i zaczniemy zarabiać więcej?" - w tym czasie mieszkania pójdą jeszcze bardziej do góry, pewnie bardziej niż pensja
"A może kasy nam nie wystarczy?" - wystarczy, a jak się zepnie poślady, to i może uda się jakieś nadpłaty ogarnąć
"A może trzeba będzie szukać roboty za 2-3 lata?" - a za 2-3 lata znajdzie się kolejny powód
I tak do
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: potężnie zastanawiające jest to ultimatum, żona to człowiek na dobre i złe, jak będziesz sparaliżowany to ma się opiekować do śmierci a kupno nie takiego mieszkania jest powodem do ultimatum? ... oj zaśmierdziało troszkę, ten kredyt to pikuś przy wyborze nieodpowiedniej drugiej połówki.
  • Odpowiedz
@NyanNyan: świetnie rozpisane.... sama płace 2k kredytu na swoje mieszkanie i jest to do dźwignięcia (a startowałam z zarobkami na głowe podobonmi do autora).

@mirko_anonim laska chce stabilizacji i budlownia rodziny, a ty wolisz przepalać hajs dla landlorda i czekać na dobry czas, który nie nadejdzie nigdy. Obecnie masz moment gdzie rynek jest w słabszej kondycji i jesteś w stanie coś ponegocjować. Na deweloperuchu możesz sprawdzić ceny transakcyjne, wiec
  • Odpowiedz
  • 1
@mirko_anonim: mowisz, że jak stracicie prace to będziecie mieć za co wynajmować ale na ratę już nie będzie?
Partnerka dobrze myśli, brać kredyt. Sami w covid wzięliśmy mieszkanie, przesiedliśmy się z wynajmu kawalerki na swoje 2 pokojowe. Rata przed podwyżkami wychodziła tyle co wynajem. Z perspektywy czasu żałujemy że 2 pokoje a nie 3 ale nie policzyli zdolności żony bo miała umowe o dzieło. Pojawiły się dzieci i musieliśmy na
  • Odpowiedz
@mirko_anonim:
Dwa tematy do przemyslenia.
1. Weryfikowales te ceny ktore wrzuciles, wojewodzkie i 500k za 70m?

2. Pracujecie razem w jednej firmie, krach, restrukturyzacja itp tracicie prace. Jaka macie perspektywe zabezpieczenia na 6 miesiecy, przy kosztach zycia i kredycie?
Pamietaj ze kredyt to jedno, koszta jego wziecia tez sa niemale, do tego jakies wyposazenie i wklad wlasny.
Zeby sie nie okazalo ze wyzerujecie konto, bez zadnego zabezpieczenia finansowego.
  • Odpowiedz
  • 0
@mirko_anonim: Na takich osiedlach i metrażach mieszkają bogole, do których ewidentnie się nie zaliczacie, więc tak - przesadzasz.
Poza tym rozumiem, że 600-700k to mieszkanie (przy dobrych wiatrach), dorzuć ze 100 na remont i meble.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: będzie ciekawie jak w życiu pojawi się naprawdę jakiś poważny problem i dostaniesz kolejne ultimatum. Małżeństwo to ponoć partnerstwo i wspieranie, a nie wrzucanie drugiej osobie więcej na głowę.
  • Odpowiedz
@Dadas77: jak dla mnie to może bardziej być kwestia tego że autor to jedno dziecko chyba na emeryturze planuje „jak już wszystko zrobią”. Jeśli ona chce rodziny i to szybko bo czas jednak nie oszczędza w kwestiach płodności i planowania rodziny, a on ciągle oddala tę perspektywę to może nie ma co tracić czasu. Dla obu stron. Zdarzyło mi się tkwić w takim związku i ostatecznie były to fajne, ale
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: przy takich dochodach ten kredyt dacie radę normalnie spłacić, ale problemem może być kupno mieszkania w stanie developerskim bo tam trzeba jeszcze dużo zrobić, jednocześnie opłacać wynajem. Moim skromnym zdaniem lepiej by było kupić coś z rynku wtórnego gdzie zrobicie odmalowanie mieszkania i ewentualnie kuchnie lub łazienkę zrobicie po swojemu lub tylko odświeżycie fronty. Wtedy będziecie krócej na wynajmie przez co czynsz + rata kredytu może wam wyjść taniej
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Miałem podobną sytuację. Podobne zarobki i wymagania co do mieszkania. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na rynek wtórny i około 400k kredytu.
Różowa miała lekkie kłopoty z akceptacją ale jest coraz lepiej.
Jest to optymalne i daje możliwość nadpłat.
Zostaje też trochę wolnych środków.
Rozważaliśmy kredyt 600-700k (max zdolności) ale uznaliśmy, że możemy nie dać rady. W praktyce oznaczałoby to brak wolnych środków w skali miesiąca.
  • Odpowiedz
  • 0
@mirko_anonim: Duże fajne mieszkania będą zawsze do kupienia. Przy jednym małym dziecku spokojnie wystarczyło mi 50m2, a jak młody miał 3 lata i chciałem mieć drugiego kaszojada to wybrałem większy lokal, sprzedając takie mieszkanie nawet z kredytem zostaje ci gotówka na wkład albo wyposażenie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 2
✨️ Autor wpisu (OP): @moll problem jest dużo bardziej złożony z mojej strony niż może Ci się wydawać bo odniosłem się do aspektu ekonomicznego głównie ale postaram się zrobić z długiej historii krótką - ona generalnie nie garnie się do obowiązków domowych, większość prac domowych wykonuję ja do jej aktualnie należą składanie prania i włożenie naczyń do zmywarki. Podłogi, kuchnia, łazienka, piekarnik, kurze, otwory wentylacyjne lodówka, szafki, tłuszcz na płytkach
  • Odpowiedz
  • 0
@mirko_anonim: no to faktycznie sprawa bardziej złożona niż ekonomia... Z kimś tak funkcjonującym też bym dziecka nie chciała. W ogóle, chciałeś kiedykolwiek mieć z nią dzieci?
  • Odpowiedz