Pani od polskiego kazała na lekcję przygotować dzieciom historyjki z

morałem. Historyjki mieli dzieciom opowiedzieć rodzice .

Następnego dnia dzieci po kolei opowiadają:

Pierwsza jest Małgosia.

- Moja mamusia i tatuś hodują kury - na mięso. Kiedyś kupiliśmy dużo

piskląt, rodzice już liczyli ile zarobią, ale większość umarła.

- Dobrze Małgosiu a jaki z tego morał?

- Nie licz pieniędzy z kurczaków zanim nie dorosną. - tak powiedzieli

rodzice

- Bardzo ładnie.
Lekarz do pacjenta:

- Muszę Pana zmartwić, Pan umiera. Jest rak z przerzutami.

- Tego się obawiałem, A czy nie mógłby Pan Doktor powiedzieć po mojej

śmierci, że umarłem na AIDS? Na pytanie lekarza

- Dlaczego?!?! Pacjent odpowiada:

- Wie Pan, Panie Doktorze, po pierwsze będę we wsi pierwszy, co umarł

na AIDS. Po drugie nikt już nie ruszy mojej baby. A po trzecie

wszyscy, co ją już mieli się powieszą.

#
Zebrał wódz koreański Kim Dzong Un całą swoją radę na naradę wojenną:

- Koreańczycy! Jesteśmy wielkim narodem?

- Taaaaak!

- To dlaczego nie mamy własnej rakiety z ładunkiem nuklearnym?

- Taaaa... Zbudujemy? Huurraaa!!!

Ścięli toporkami największą sosne w okolicy, wydrążyli ją w trudzie i znoju, według starej, koreańskiej recepty wyprodukowali proch, napchali do wydrążonego pnia, zapletli linę z lian i jako lont wyprowadzili na zewnątrz rakiety.

- Gdzie ją wystrzelimy?

- Na