54 872 - 68 = 54 804

Szósty dzień.
Nie trzeba mówić, że Góry Stołowe i Góry Sowie mają swój niepowtarzalny klimat. Jeśli ktoś jeszcze nie był, a ma czas powłóczyć się po tych rejonach, posłuchać ich historii...zachęcamy.

68 km
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

57 516 - 42 = 57 474

Mało. Dzień piąty. Mało kilometrów.
Pogoda wredna. Wiało jak na Morzu Północnym. Zjazdy od Złotego Stoku w stronę Kłodzka to walka z kierownicą i podmuchami. Na szczęście nie było ogromnego ruchu.
Złoty Stok czyli kopalnia. Ekipa trochę połaziła pod ziemią. Wyszło na dobre, bo najgorszy deszcz wtedy przeszedł.
Dziś nie spotkaliśmy ŻADNEGO rowerzysty na trasie. Czy to znak, że trzeba było sobie dać spokój z jeżdżeniem? Nieee....jutro walim
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

60 189 - 114 = 60 075

Dzień 4. W pierwszy był upał, w drugim upał i górki, w trzecim upał, górki i wiatr, a dziś upał górki wiatr i kapcie. Awaryjny dzień. Dwa kapcie. Złamana przerzutka. Korba stuka jak werbel. Taki los.
Ładne okolice. Prudnik, Nysa, Paczków, Ząbkowice. Skróty "dla rowerów" dały nam w kość, więc wyjechaliśmy na główną. Mmmm....ten zjazd do Nysy od Prudnika...super. Dziękujemy wszystkim mobilkom, zwłaszcza dużym, za cierpliwość.
Dziewczyny się
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

66 203 - 76 = 66 127

Dzień trzeci wyprawy. Dziś mało km, ale zaczęły się górki solidne. W sumie nie jakoś specjalnie ostre, oprócz jednej, ale długie. Byłoby ok, ale Różowa część ekipy...jakby to ująć...opadła z sił. Wczorajszy upał zrobił jednak swoje. Na dodatek ktoś włączył wentylator i solidnie wiało, chwilami naprawdę fest. Na szczęście obyło się bez deszczu. Zobaczymy jutro.

Ładne okolice. Spokojne. Całe morza zbóż. Po drodze Rydułtowy - fajny ten
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

69 056 - 123 = 68 933

Drugi dzień naszej wyprawy. Kraków-Świerklany.
Dziś słońce dopaliło naprawdę mocno. Sporo drobnych górek. Tempo rwane...więc średnia 18,7.
Ale nikt nie spękał, cała ekipa uśmiechnięta. Różowa część ekipy się rozbujała.
Przeszkadzały dziadoskie drogi, zaskoczyła duża ilość rowerzystów.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W sobotę postanowiłem że pójdę na wyprawę w okolice miasta, zrobię kilka zdjęć, postaram się żeby być w miejscach gdzie dawno nikogo nie było i gdzie nie ma czego szukać. Poza domem będę kilka godzin niezależnie od pogody. Muszę sobie coś przemyśleć w głowie, może wpadnę na jakiś ciekawy pomysł który warto zrealizować. A nie tylko praca, komputer, zmartwienia, myślenie o niczym, brak sił. Nie wiem czy to ten wiek czy co
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach