Dzień trzeci wyprawy. Dziś mało km, ale zaczęły się górki solidne. W sumie nie jakoś specjalnie ostre, oprócz jednej, ale długie. Byłoby ok, ale Różowa część ekipy...jakby to ująć...opadła z sił. Wczorajszy upał zrobił jednak swoje. Na dodatek ktoś włączył wentylator i solidnie wiało, chwilami naprawdę fest. Na szczęście obyło się bez deszczu. Zobaczymy jutro.
Ładne okolice. Spokojne. Całe morza zbóż. Po drodze Rydułtowy - fajny ten



















Dzień 4. W pierwszy był upał, w drugim upał i górki, w trzecim upał, górki i wiatr, a dziś upał górki wiatr i kapcie. Awaryjny dzień. Dwa kapcie. Złamana przerzutka. Korba stuka jak werbel. Taki los.
Ładne okolice. Prudnik, Nysa, Paczków, Ząbkowice. Skróty "dla rowerów" dały nam w kość, więc wyjechaliśmy na główną. Mmmm....ten zjazd do Nysy od Prudnika...super. Dziękujemy wszystkim mobilkom, zwłaszcza dużym, za cierpliwość.
Dziewczyny się
źródło: comment_wCRt5akiret5H2awA8oulyJpkfM4RtUP.jpg
Pobierz