Drugi dzień naszej wyprawy. Kraków-Świerklany.
Dziś słońce dopaliło naprawdę mocno. Sporo drobnych górek. Tempo rwane...więc średnia 18,7.
Ale nikt nie spękał, cała ekipa uśmiechnięta. Różowa część ekipy się rozbujała.
Przeszkadzały dziadoskie drogi, zaskoczyła duża ilość rowerzystów.



















Dzień trzeci wyprawy. Dziś mało km, ale zaczęły się górki solidne. W sumie nie jakoś specjalnie ostre, oprócz jednej, ale długie. Byłoby ok, ale Różowa część ekipy...jakby to ująć...opadła z sił. Wczorajszy upał zrobił jednak swoje. Na dodatek ktoś włączył wentylator i solidnie wiało, chwilami naprawdę fest. Na szczęście obyło się bez deszczu. Zobaczymy jutro.
Ładne okolice. Spokojne. Całe morza zbóż. Po drodze Rydułtowy - fajny ten