Moja koleżanka wychowała się na wsi pod Łodzią. Gdy przenosiła się na studia do Warszawy, mówiła, że za niczym nie będzie tęsknić. J---ć wiejskie dyskoteki, j---ć kontrolujących rodziców i przygłupich kolegów- no, tylko psa szkoda było jej zostawiać. Więc gdy pomieszkała pół roku w Warszawie, postanowiła przywieźć psa (a zaznaczam- to był owczarek niemiecki) do siebie na chatę. C--j, że to żaden apartament, tylko 45 metrów kwadratowych szczelnie wypełnione studentami i pustymi puszkami po piwie. Ale ta koleżanka i tak była szczęśliwa. Codziennie zabierała sukę na długie spacery, karmiła rarytaskami z biedronki i pozwała spać w swoim łóżku. Innymi słowy, bardzo swojego pieska kochała. A ten zdechł.

No i oczy popuchnięte od płaczu ma ta moja koleżanka i myśli co tu zrobić z truchłem.

W bloku mieszka, to przecież nie zakopie pod klatką. Do weterynarza na pogańskie kremowanie na pewno nie zawiezie. Postanowiła, że wrzuci zwłoki psa do walizki i pociągiem pojedzie do swojej rodzinnej miejscowości, by tam zakopać ciałko w ogródku.

No
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Znajoma wyslala mi takie cos na FB, moim zdaniem to tylko zwykłe #urbanlegend .

"Dzisiaj moja sąsiadka była w urzędzie, babeczki przy niej dostały jakiś faks odnoście zagospodarowania gruntów i czytały głośno, że w razie co to ludzi mają chować w zbiorowych mogiłach w parkach i skwerach, a dopiero po wojnie jak już znajdą się bliscy to w pojedynczych grobach....."
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kiedys kilka osob opowiedzialo mi taką historie (w Poznaniu, acz nie pamietam, gdzie się te wydarzenia mialy rozgrywac).

Koles mieszkal w akademiku w standardowym pokoju z innym kolesiem. Nic nie zdradzalo nadchodzacej zdrady... Jednak cos zaczelo sie dziac z jego zdrowiem. Zaczal bolec go odbyt, codziennie byl ospaly i otepialy. Po tygodniu udal sie w koncu do lekarza, ktory po badaniu per rectum zapytal go wprost kiedy ostatnio uprawial stosunek analny. Chlopak
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Profesor X jest takim idiotą, że kiedyś jednej dziewczynie powiedział, że ma wejść do szafy i z niej odpowiadać, bo jest tak brzydka...


czyli urban legend krążące po uczelniach i dotyczące najczęściej jakiegoś "złego" profesora (u którego egzaminy nie są lekkie)... #gimbynieznajo na pewno.

#urbanlegend #legendymiejskie #studbaza
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

O qrewełe jakie mi ludzie zapodali #coolstory ,a raczej #urbanlegend stoczniową w #pracbaza Oo

Była sobie jakaś babeczka pracująca na statku przy budowie i nie mogła znaleźć drogi do wyjścia, więc chciała wyjść przez bulaj [takie okrągłe okrętowe okno jakby ktoś nie wiedział], no i pech chciał, że się zaklinowała. No i tak ją przyuważyła jakaś grupa napalonych stoczniowców, to zamiast biednej kobiecie w potrzebie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#coolstory #chyba

Przede mną, w kolejce po pieczywo, stoi policjant. Każdy coś tam kupuje. A to bułki, chleb. Przyszła kolej na policjanta: "Nie ma zwykłych pączków?" ;-) myślałem, że to takie #urbanlegend
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, #mikroreklama na dobranoc. Wstaję o 5 więc liczę na was #nocnazmiana :) 3 fajne lektury, po angielsku:

1. Brzmi jak Urban Legend, ale historia prawdziwa:

W połowie lat '90 bezdomne dzieci z Miami stworzyły własną mitologię.. ..kompletną, sensowną i ciekawą, która rozprzestrzeniła się w postaci przekazów słownych w całej społeczności. (rysunek powiązany ze znaleziskiem)

#
gorfag - Mirki, #mikroreklama na dobranoc. Wstaję o 5 więc liczę na was #nocnazmiana ...

źródło: comment_y10eFLDJriPVpyM1F3lanZYunZVJmUCT.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, wczoraj gadałem z kierowcą tira. Opowiedział mi taką historię z rozładowni kontenerowców w Hamburgu. Kiedyś jakiś koleś miał zabrać kontener z Kanady, no to spoko, załadowali mu go na naczepę i jedzie, zatrzymał się na jakimś postoju i słyszy jak w tym kontenerze coś napieprza o ścianę, wezwał policję, policja jak przyjechała to musiała wezwać celników żeby otworzyć kontener. Celnicy otwierają kontener a tam samochód i... niedźwiedź! Ponoć musiał się dostać
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

nie wiem na ile prawdziwy, ale z pewnoscia ciekawy urban legend. Niedługo po wybudowaniu pierwszego Disneylandu, dużą popularność wśród pracowników Disneya zyskało nazywanie go Mauschwitz. Kiedy firma wysłała oficjalny list wzywający do zaprzestania takich praktyk, pracownicy zaczęli używać nazwy Duckau. #urbanlegend #takietam
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach