Dostałem ofertę pracy w programowaniu za ponad 16k b2b (bedzie to moja pierwsza praca w #)
Pracuje aktualnie na uczelni na kierunku nie zwiazanym z programowaniem i zarabiam 8k brutto.
Uczylem sie programowac do doktoratu, poniewaz moja praca wykorzystywala troche takiej wiedzy.
Prace przyjalem ale nie potrafie sie pogodzic z mysla ze porzucam uczelnie.
Wybijcie mi to z glowy, bo od kilku dni mam panike ze popelniam blad zycia -









![Przekazała miliard dolarów uczelni medycznej [wideo]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/ae63ee62dad23752bcfc59286a3b3832d2eee4887143576688b48716ece5957a,w220h142.jpg)








![Psy zrobią furorę na UG? Studenci przychodzą z nimi na zajęcia [OPINIE]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/e311094eccf7043bf7536043ae67883687d545f97868ebe1dd3d675b228a5396,w220h142.jpg)
Mam klasyczny problem pierwszego świata. Nie potrafię sobie wyobrazić gdzie się widzę za 5 lat i przez to nie potrafię podjąć decyzji co do pracy. Dostalam 2 propozycje pracy na stanowiskach okoloinformatycznych w 2 roznych firmach a jednoczesnie aktutalnie pracuje na uczelni (kierunek daleko od #it - nauki przyrodnicze ale nic w rodzaju biotechu). Troche wypalilam sie na uczelni, poza tym wiadomo jakie sa zarobki.
No i