#dziendobry mirkeczki! #gorzkiezale od samego rana.

Jakiś czas temu uszkodziłem sobie łokieć. Pojechałem (późno było, więc to jedyna opcja) na ostry dyżur do lekarza. Ortopeda zlecił RTG, które wykazało, że kości całe - żadna nowość, od początku wiedziałem, że bolą mnie miękkie części stawu i okolic, a nie kości...

Zalecił standardowo temblak + dalszą wizytę w poradni w razie dolegliwości.

Po
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Zostałem odtrącony przez rodzinę. Mój ojciec lekarz, stwierdził że mam wynieść się z domu, gdyż mogę zarazić swoją chorobą innych" - Rok bodajże 1998. Jak lekarz może stwierdzić że łuszczyca jest zaraźliwa?

Słuchałem wczorajszej audycji PR1 i straciłem wiarę w ludzi.

Do dzisiaj spotyka się jednostki, które na dźwięk słowa łuszczyca uciekają, lub myślą że za chwilę się zarażą.

Zapisałem
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

młody Jakub dużo pił

wódki dużo pił

piwa dużo pił

dużo
Slasiu - młody Jakub dużo pił

wódki dużo pił

piwa dużo pił

dużo też przepił

przep...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirasy jaka k---a akcja przed chwilą to ja nawet nie xD Od razu mówię, że #tldr ale i #coolstory

Byłem w mieście, myśle "Co mi tam wpadnę zobaczyć co tam u dziadka" bo akurat było mi po drodze. Dzwonie domofonem, nikt nie odbiera. Ale widzę, że coś tam miga w oknie, jak monitor czy coś. W sumie 3cie piętro może mi się wydaje. Idę już w swoją stronę
  • 32
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W spoilerze na dole tl;dr

No cześć. Tak na szybko, jako zakąska przed południem, opowiem wam historię mojej znajomej, której imię brzmi Maja. Uwierzcie mi na słowo, że nigdy w życiu nie spotkaliście osoby, która byłaby choć w połowie tak pozytywnie zakręcona jak Maja. No, może gdybyście poznali jej rodziców... No, ale do rzeczy.

Owa znajoma, koleżanka, pochodzi z małej mieściny, w której wszyscy się znają, więc gdy poszła do szkoły, naturalną rzeczą było, że każdy mówił do niej "Maja" lub "Majuśka". Lecz, pewnego dnia, gdy nasza bohaterka miała 12 lat, przyjechali panowie z kuratorium, wręczyć jej dyplom zwycięzcy prestiżowego konkursu plastycznego. Jakież było zdziwienie Mai, gdy panowie wyczytują jej nazwisko, lecz przekręcają imię, nazywając ją Marią. Dziewczyna powiedziała im, że mają chyba jakąś literówkę, że jest tam błąd, że ona jest Majka i w ogóle.

Ale
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@indeed: mam kuzyna, dopiero 2 lata temu dowiedziałem się, że ma na imię Zbigniew (chyba), a nie Maciek. Na mojego wujka z kolei mówią Marek, ale ma na imię Kazimierz (bodajże) - ale o tym wiedziałem.
  • Odpowiedz
Taka akcja...

Dzwoni facet do firmy reklamującej odchudzanie i po krótkiej rozmowie zamawia pakiet o nazwie "5 kilo w 5 dni".

Następnego dnia dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stoi cudowna blondyneczka, około 20 lat i oprócz sportowego obuwia i tabliczki zawieszonej na szyi nie ma nic na sobie. Dziewczyna przedstawiła się jako pracownica wspomnianej firmy i programu "5 kilo w 5 dni". Na tabliczce napis:

"Mam
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#suchar #humor #tldr

Starszy pan dzwoni z Phoenix do swojego syna w NY i mówi:

- John, przykro mi jeśli zepsuję Ci dzień, ale muszę Ci coś powiedzieć. Twoja matka i ja postanowiliśmy się rozwieść. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że 45 lat to wystarczająca ilość czasu i nie ma co się więcej ze sobą męczyć.

-
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#niecoolstory #tldr #pkp

J----e TLK, pociąg z Poznania głównego zamiast odjechać punktualnie, to miał 20 minut opóźnienia, bo akurat byłą zmiana motorniczych w Pn. Ale c--j, ci z następnej zmiany nie przyszli, więc musieli wołać z powrotem tych co skończyli zmiane. W dodatku w czasie gdy już widziałem, że na autobus nie zdąże i będe musiał czekać 1,5h okazało się, że na starym dworcu ktoś zostawił
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Chciołem podzielić się dziś z Wami moimi wrażeniami z zakupu jedynego słusznego samochodu dla działkowca, wzorowego ojca, męża i prawdziwego Polaka z krwi i kości, zwolennika PIS-u oraz Ojca Rydzyka SKODA, ten zielony znaczek śnił mi się po nocach od kiedy ukończyłem z wyróżnieniem zawodówkę a potem, wieczorowo Technikum Rolnicze w Parzymiechach Dolnych. Zacząłem zatem odkładać, 7 lat bez wakacji, urlop co najwyżej tylko pod gruszą, nawet jak wyrywałem zęby to tylko
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#coolstory #niemoje #najder #tldr

"Po raz pierwszy i ostatni kontakt z tak zwanym tradycyjnym wiejskim weselem miałem dobre 15 lat temu. Pamiętam, że był to październik.

No więc J., miejscowość 40 km od Łodzi, chłodnawo, gdyż polska jesień, gangrena międzyludzka, niebo szare. Solidna remiza na pustkowiu – horyzont w lasach, grunty orne, ukwiecona kapliczka, dziwne pieski samopas – i 180 gości w taki czy inny sposób zakumplowanych lub spowinowaconych z młodą parą. Weszliśmy.

Tradycji
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Gamxx: masakra, tyle w tym tekście wody, że nogawki musiałem podwijać. Autor nie powinien się brać za pisanie, no chyba że książek typu 'narkoza'. Jakoś zmęczyłem (części opisowe opuszczałem bo nudne) i nadal nie rozumiem:


No za cholerę nie wiem o co chodzi, ale przy okazji macie tl;dr, bo mniej wiecej tyle konkretnej treści jest w w/w tekście
  • Odpowiedz
#coolstory #koszykowka

Byłem dzisiaj na HSW w Gdyni. Takie tam streszczenie tego co się działo.

Wybiła 16.00, więc otwierająca halę dla widowni. Wchodzi grupa 50, może 60 osób. To nie mogła być żadna inna grupa niż niepełnosprawni... Usiedli na przeciwnej stronie boiska, na środku. Po jakimś czasie było już ich około 150. Jedna strona trybun była w połowie pusta, więc było tam z 700 osób. Pozostali przyszli zwyczajnie wcześniej, by później zostać na mecz miejskiej drużyny z przyjezdnymi Białorusinami. Na boisko weszła Polska reprezentacja. Napisałem weszła... No cóż. Więc właściwie to wjechała. Na swoich lśniących, metalowych, sportowych wózkach inwalidzkich. W pierwszym momencie czułem się jak w jakimś złym śnie. Wszyscy niepełnosprawni, bądź upośledzeni czy to ruchowo, czy umysłowo... Co się dookoła dzieje? Co ja tu robię? Było mi smutno, patrząc na nich, że nie mogą normalnie grać tylko muszą tyrać na jakiś swoich zasadach, że nie mogą zrobić wsadu, że nie mogą przebiec boiska. Wszystko muszą robić na wózkach... Po chwili zmieniłem o nich zdanie. Urośli w moich oczach. Ocierając się niemal o Messiego, Neymara i innych lalusiów z Barcelony kompletnie mnie to nie ruszyło. Jak ci wyjeżdżali z szatni niesamowite im było przybić piątki i życzyć powodzenia. Również Litwinom. Coś cudownego. To zaangażowanie, ta męskość, wola walki, emocje... Na godzinę z boiska zrobili dla mnie ring bokserski, gdzie dosłownie walczyli na śmierć i życie! Boisko w kilka machnięć rękoma, kilkadziesiąt obrotów kół, zwroty na wózku niemal w miejscu. Taktyki, blokowanie przeciwników, przewracające się wózki... Wszystko cudownie, prócz tych niepełnosprawnych, którzy krzyczeli "Arka Gdynia" i "Polska Gol". Nawet zdarzyło im się krzyczeć podczas osobistych "Nasza piłka!" i "Jeszcze jeden!" mimo iż był to pierwszy rzut osobisty, bądź pierwszy był niecelny.

Jednak
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W nawiązaniu do #coolstory, które wrzucił tu @footix chciałem podzielić się z Wami niejako bliźniaczo podobną sytuacją:

Również miałem kartę Idei (POP), która od wielu lat była nie używana podobnie jak telefon, w którym się znajdowała (Nokia 3310) - leżało to tak w szufladzie dobre ~7lat.

Pewnego dnia (zeszłego roku) do mojej mamy dzwoni telefon, akurat miała zajęte ręce czymś w kuchni więc spojrzałem kto dzwoni i od razu poznałem swój stary numer. Odbieram więc zaintrygowany, a po drugiej stronie cisza. Reakcja podobna, wstałem od stołu i do pokoju w poszukiwaniu telefonu. Telefon leży w szufladzie, rozładowany, otwieram, a w środku karta SIM. Oddzwaniam - "abonent tymczasowo niedostępny". Co ciekawsze na przestrzeni tygodnia telefony z tego numeru odebrała jeszcze kilkukrotnie moja mama, tata, moja babcia, wujek i ciocia (możliwe, że ktoś jeszcze z mojego otoczenia, ale o tylu wiem). Wszystkie były głuche. Pod koniec wspomnianego tygodnia telefon mojej mamy zadzwonił dwukrotnie w ciągu kilkunastu minut, więc zacząłem w kółko dzwonić z mojej komórki na w/w numer. Za którymś "abonent jest tymczasowo niedostępny" usłyszałem sygnał połączenia - po chwili telefon odebrało dziecko, obstawiam że dziewczynka i uroczym dziecięcym głosem roześmiało się do rospuchu po czym rozłączyło. Telefon znów przestał odpowiadać. Następnego dnia (tym razem na mój numer, z którego w końcu się dodzwoniłem) otrzymałem SMSa o treści "lubie
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wytłumaczy mi ktoś fenomen 'tl;dr'? Nie rozumiem dlaczego niektórym tak zależy żeby się pochwalić, że przeczytanie więcej niż jednej strony to dla nich nie lada wyzwanie.

#rozkminy #tldr
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wpis @Pankracy911 przypomniał mi bardzo podobną historię. A w sumie to będzie z tego #coolstory z dwoma bonusami, więc może być trochę #tldr.

Miałem okazję obsługiwać dość nietypowe wesele w Sopockim Sheratonie - Polak [gdańszczanin] + Iranka, na dodatek mieszkający w Hamburgu. No i tym samym na weselu było towarzystwo polsko-irańsko-niemieckie. No i tak się bawią bawią ofkors chleją itd. i doszło oczywiście do momentu, w którym głowa głów musi przemówić. Wstaje nawalony dziadek dają mu mikrofon i tłumacza, który miał przełożyć wszystko na niemiecki, żeby ci z kolei przekładali na perski. No i zaczyna dziadzio patriotycznym tonem swój wywód, że ona teraz już nie jest muzułmanka, że wzięła polski katolicki ślub, niech oni to zrozumieją i akceptują, że ona przyjęła naszą wiarę itd. itp. Ciągle się powtarzał i walił tego typu teksty, Irańczycy nic nie rozumieli, a Polacy z zażenowania cali czerwoni. Dziadzio skończył swoją gadkę i nagle z tłumu wyrwała się tak samo nawalona kuzynka z charakterem polki emigrantki [o tym zaraz] z krzykiem skierowanym ku tłumaczowi "NIE TŁUMACZ TEGO!!!". No i on równie zażenowany co wszyscy inni powiedział tylko po szwabsku, że dziadek jest bardzo szczęśliwy i życzy im jak najlepiej :D

Teraz bonus nr 1: Siedziałem z kapelą i ekipą fotografująco-filmującą przy jednym stole i podbija do nas ta wspomniana nawalona kuzyneczka, przedstawicielka młodego pokolenia polskich emigrantów, która na tyle już zdążyła przez te 3 lata przesiąknąć ziemią niemiecką, że oczywiście Polską to ona gardzi. No i zaczyna do nas nawijkę po... angielsku O_o Żebyśmy światło skierowali inaczej, bo jej daje po oczach i nie idzie usiedzieć. Na to lider ekipy filmowców ze stoickim spokojem, że dlaczego ona mówi do nas po angielsku, skoro my Polacy i ona też i czemu po polsku nie mówi... "NO BO MI TAK ŁATWIEJ!". Noszqrwamać krew nas wszystkich zalała, a ona dalej swoje, że mamy światłem się zająć. No i tak nas męczy przez ładne kilka minut, a problem polegał na tym, że to było światło hotelowe, które tam wisi cały czas pod sufitem na wysokości kilku metrów i powinna się z tym zgłosić do obsługi hotelowej a nie do nas. Potem jeszcze raz miałem przyjemność z ową panią, gdy podeszła mnie z----ć, że nie jestem wart tych pieniędzy, które mi zapłacili, że jestem najgorszym DJ'em jakiego słyszała i w ogóle jestem beznadziejny. Ale to nic, że byłem tam jako DJ na życzenie pary młodej, która zaprosiła mnie na swoje wesele właśnie dlatego, bo spodobało im się jak grałem na imprezie, na której byli w Sopocie kilka miesięcy wcześniej i grałem dokładnie to o co mnie prosili. Ja swoje - kapela swoje. No nic. Dostałem zjeby od kuzyneczki, bo to przecież jej impreza a nie pary młodej prawda?
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sickstee: Zawsze mnie to bawi, jak ktoś wyjedzie za granicę i już po 4-5 latach po polsku nie mówi, tłumaczy jak to mu się słówka mylą albo udaje akcent, bo on jest taki International :D #zagranico
  • Odpowiedz
Ja p------e, co te studia ;_;

Zdałam egzamin tydzień temu, ale koleś powiedział, że mi nie da wpisu, bo nie mam wpisu z ćwiczeń, w sumie spoko, rozumiem, jasne, protokoły te sprawy... Powiedział, żebym go łapała, bo będzie dostępny do końca miesiąca, luzik pompka. Wreszcie udało mi się umówić na wpis z ćwiczeń, który będę miała w poniedziałek, no to napisałam mu maila, że chciałabym przyjść po wpis z egzaminu i kiedy mogłabym. Oto odpowiedź:

Jestem do Pani dyspozycji w Krakowie.


Fak
  • 27
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@tusiatko: To patrz na czoło :P Pierwsza zasada recytacji - nie patrzeć w oczy tylko trochę wyżej. Ludzie myślą, że utrzymujesz kontakt wzrokowy, a jednocześnie Ty masz gdzie podziać wzrok i nie zamiatasz nim po kątach. Robi się lepsze wrażenie na ludziach, bo właśnie nie widać, że się stresujesz :3 A z czasem może i nie będziesz tak bać się patrzeć niżej ;)
  • Odpowiedz
@tusiatko: Praktyka czyni mistrza. Polecam jeszcze ćwiczenie przemówień czy wystąpień patrząc w lustro, bo wtedy choć mówisz do "siebie", to jednak masz taki pozorny kontakt wzrokowy.
  • Odpowiedz
#niecoolstory #tldr

tldr niekompetencja wszędzie, k---a, wszędzie.

Byłem sobie wczoraj u psychiatry, do których, notabene nie mam za dużo ufności. Po za tym nowe doświadczenie, za które mame płaci, zobacze jak te krule se żyją i z czego. No to gadka szmatka, bzdurki o sobie, przy akompaniamencie klownowego uśmiechu pana lekarza. W końcu jakaś diagnoza, a jak diagnoza to i lek. A jako, żem ciekawy różnych rzeczy, to
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czytam W drodze na Hokkaido i mam mieszane uczucia. Nie tyle do Japonii, co do narratora, który raz wydaje mi się kompletnym dupkiem, innym razem kupuje mnie swoją dobrodusznością i celnymi spostrzeżeniami. Ale dzisiaj to mnie w-----ł. Opisał swoją sytuację, podczas której łapał stopa stojąc 3 godziny w deszczu. W-------y z----ł faceta, który się zatrzymał. Nazwał ludzi z jego miejscowości "nieuprzejmymi" co jest poważną zniewagą w Japonii (gdzie najgorszym wyzwiskiem dostępnym w
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Będzie mocno #tldr , ale dla fanów #anime (a szczególnie CLAMPa) myślę, że może się wydać interesujące. A mowa będzie o ulubionej serii z mojego dzieciństwa i do dziś jednego z ulubionych anime w ogóle, czyli... Magic Knight Rayerth. Tak, właśnie ten tytuł, mimo że nie ma wysokich not, mimo że nie powala ani wykonaniem, ani fabułą (chociaż o niej za chwilę, bo obecnie wydaje mi się
zapok - Będzie mocno #tldr , ale dla fanów #anime (a szczególnie CLAMPa) myślę, że mo...

źródło: comment_y3OPbGkqy4NpLQeKy2vHkFt0Q8WsZWJ8.jpg

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach