w szkole specjalnej w Rzeszowie moja rodzicielka, która prowadzi tam zajęcia wymyśliła sposób na rozruszanie dzieciaków i wzięła do szkoły xboxa z kinnectem. Zabawa przednia, każdy szaleje, skacze - niezależnie od problemów zdrowotnych :)
Xbox podpięty do projektora i szaleństwo - dzieciaki, których nie dało się okiełznać nagle stały się potulne i zaczynają kombinować i grzecznie czekać na swoją kolej.
niestety, zawsze jest tak, że komuś nie pasuje wychodzenie przed szereg,
























@szurszur: Odnoszę podobne wrażenie - jeżeli już coś w edukacji zmieniać, to "plan programowy", uregulowanie kwestii podręczników i tak dalej, samo wyciepanie gimnazjów mocno śmierdzi mi reformowaniem dla samego reformowania - w gruncie rzeczy ta zmiana wcale niczego mocno nie "zmienia", a gadanie o tym, że "nauczyciele