@ZalgoZalgo: w zasadzie to robiłam to jako student latami, zero kupowania ciuchów, chodzenia jeść na miasto, nic z tych rzeczy. Co do ubrań to jest coś takiego jak ,,ponadczasowe" stroje.
ciekawe jest to, że często osoby, które dorobiły się z biedniejszego startu, potrafią się tym zachłysnąć i muszą wszystkim udowadniać, gdzie zaszły. a ci, którzy mieli od zawsze pod dostatkiem, nie mieli takiej potrzeby i podchodzą do tego bardziej na spokojnie. sam też muszę być uważny w miejscach, gdzie widzę u siebie poprawę, żeby nie wpaść w tę pułapkę i zachować równowagę, o której pisał seneka
@Leto_Atryda: śmiech to mechanizm obronny, który sprawdzał się nawet w obozach koncentracyjnych. Jasne, trudno się rozbawić na zawołanie i jasne, mnóstwo rzeczy jest złych, przykrych, smutnych itp. ale tam, gdzie damy wewnętrznie "rozmiękczyć" rzeczywistość (u)śmiechem, warto to robić. Ja sam jestem z gruntu raczej smutnawy ale bardzo podoba mi się określenie "parada głupstw". Myślę, że w obliczu bezcelowości i pustki egzystencji, zareagowanie na nią śmiechem jest całkiem adekwatne ;).
Hart ducha i odporność
15 września
Ogród nie jest na pokaz
„Zacznij