5 godzin w Starfieldzie. No spoko, zrekrutowałeś Andreję i paru innych kosmicznych przygłupów, oddałeś dwa kolejne gówniane odłamki do loży, wychodzisz, idziesz na statek i myślisz sobie „hmm gdzie jest Andreja”. Wchodzisz na pokład, a tam cała załoga obrażona na ciebie.
Gra nawet nie raczy ci powiedzieć o co chodzi. Musisz chodzić i przepraszać każdego NPC jak w jakimś HR symulatorze. Andreję też przepraszasz, mimo że dosłownie nie masz pojęcia za co. Ona
Gra nawet nie raczy ci powiedzieć o co chodzi. Musisz chodzić i przepraszać każdego NPC jak w jakimś HR symulatorze. Andreję też przepraszasz, mimo że dosłownie nie masz pojęcia za co. Ona






























Robię questa dla Karmazynowej Floty. Masz wykraść jakiś ultra drogi artefakt z sejfu korpo. No to infiltracja, napięcie, itp. I teraz uwaga, masz opcję perswazji.
NPC:
„Czy pan oszalał? Dlaczego miałabym oddać obcej osobie identyfikator do sejfu należącego do mojej firmy? To byłoby kompletnie nieodpowiedzialne i chyba żeś się z
@SystemHalted2_0: Ładne podsumowanie tego tworu. Tam wszystjko jest jakoś tak bezcelowe.