Jedyne czego mi będzie szkoda po śmierci to to, że ludzie o mnie zapomną. Jak się nie osiągnie czegoś znaczącego, to zapomną pewnie w ciągu najwyżej 2-3 pokoleń. Jak się zrobi, to może będą pamiętać trochę dłużej. Ale nawet o takim Hitlerze ludzie kiedyś zapomną. Wyobraźcie sobie, jest rok 1284720. Na Ziemi przez ten czas zdążyło się pewnie już pojawić dziesiątki tysięcy ludzi znacznie gorszych od Hitlera.
Oczywiście zakładając, że Ziemia wciąż istnieje
Oczywiście zakładając, że Ziemia wciąż istnieje























@Mystoo: podoba mi się to określenie. Masz dużo racji. Też ostatnio o tym myślałam. Jesteśmy tylko kupą mięcha i kości. Wszechświat ma miliardy lat, jego ogromu nie sposób ogarnąć umysłem, cała nasza cywilizacja to jak ziarenko piasku na plaży, a co dopiero życie pojedyńczego człowieka. Miliardy ludzi urodziło się i umarło przed nami. Oni wszyscy mieli swoje historie, smutki i radości, ale to nie