Mam 26 lat, moja matka się na mnie obraziła w zw. z jutrzejszym świętem. Powiedziałam, że nie jadę z nimi na cmentarz, bo to bezsensu jechać na drugi koniec miasta żeby jechać z nimi na inny koniec miasta, gdzie jest cmentarz i że pojadę sama. Ale nie dlatego się obraziła, obraziła się dlatego, że na pytanie jak znajdę groby ciotek (które umarły zanim się urodziłam) powiedziałam, że przecież pójdę tylko na grób
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki. Szukam kogoś, kto mieszka:
- w okolicach #wyszkow, #ostrowmazowiecka - chodzi mi konkretnie o osoby mające jakiś związek z miejscowością Kalinowo. Urodziła się tam moja babcia, szukam informacji o rodzinie, wspomnień, zapisków, parafii...
- Podobnie jeśli chodzi o miejscowość Oleśno #olesno (gm. Gronowo Elbląskie),
- i Niksowizna, Łosewo (gm. Kolno, woj. podlaskie).

Jeśli możesz wiedzieć coś odnośnie mieszkańców / historii tych miejscowości, lub znasz kogoś, kto może coś
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jechałam kiedyś tramwajem do domu, było już późno, ciemno, jesień. Na jednym z tylnych siedzeń siedział facet, taki koło 50. Widać było, że cholernie zmęczony, przykurzony jakiś taki, przygaszony. Miał ze sobą sportową torbę. Zapytał kobiety siedzącej obok, czy wie, gdzie powinien dojechać, żeby przesiąść się na busa do jakiejś okolicznej miejscowości. Ona i jakaś młoda para zaczęli mu tłumaczyć, jak najłatwiej dojechać, a on się trochę rozgadał, aż mu te zmęczone
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@luc_paw: Uwielbiam takie porady życiowe i czarne scenariusze pochodzące od osób, które wychowały się w PRLu, same w życiu nie szukały pracy (bo dostały z nakazu i pierdziały w stołek w jednym zakładzie do emerytury) a teraz są ekspertami od zatrudnienia na podstawie opowieści sąsiadek i Faktu.
  • Odpowiedz
@knoor_knoor: Błąd i doprecyzowanie:
1. sprawa aborcji dotyczy wyboru, czyli że albo kobieta chce mieć ciążę, albo nie. To nie wyklucza w żaden sposób surogacji - kobieta może jest inkubatorem, ale to jest jej decyzja.
2. Nie zawsze pary płacą dodatkowo. Np. w UK wg prawa surogacja jest legalna, ale są ograniczenia: kobieta nie może się reklamować, para może płacić tylko za pokrycie kosztów, a decyzję o pozostawieniu dziecka
  • Odpowiedz
sprawa aborcji dotyczy wyboru, czyli że albo kobieta chce mieć ciążę, albo nie. To nie wyklucza w żaden sposób surogacji - kobieta może jest inkubatorem, ale to jest jej decyzja.


o.. to, to.

poza tym surogacja nie dotyczy tylko środowisk lgbt. nie wiem więc co skłoniło cię co zmiany swojego zdania, bo te tematy nie są ze sobą ściśle powiązane.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Czy macie też toksycznych rodziców?
Nie pytam się gimnazjalistów, czy ;mame; kazała wcześniej wrocic z dyskoteki.
Mowa tutaj o nadmiernej kontroli, kierowaniu zyciem w momencie gdy dziecko ma okolo trzydziestki. Juz powoli nie mam sil. Codzienne dzwonienie,zeby sie zameldowac, negowanie wszystkiego co moze byc. Jedno z rodzicow jest watlego zdrowia, to ciagle slysze, ze stan zdrowia sie pogarsza, bo ja doprowadzam ich do grobu.A ja? dobrze platna praca na wysokim stanowisku,
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 14
Na głównej znów artykuł o szukaniu dziecka, które zostało adoptowane... Ja aktualnie jestem w trakcie szkolenia dla rodziców adopcyjnych i bardzo bym sobie nie życzył, żeby ktoś właził mi z butami do życia mojego, mojej żony i mojego adoptowanego dziecka. Będzie chciało poznać swoją biologiczną rodzinę, to pozna, ale w odpowiednim dla siebie czasie. Dzieci do adopcji nie trafiają bez powodu... Ogarnijcie się ludzie i nie wykopujcie takich rzeczy, bo ostatnio się
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pogop: To jest niestety sytuacja, w której obie strony mają swoje racje i ciężko ocenić, która jest "ważniejsza". Już kilka takich spraw obiło mi się o uszy i zawsze zastanawia mnie jedno - jak to się stało, że rodzeństwo zostało rozdzielone? Ja rozumiem, że jeśli jest siódemka rodzeństwa, to szanse, że ktoś adoptuje wszystkie jest bliska zeru. Ale takie sytuacje często dotykają dwójki. Nie chce mi się wierzyć, że nie
  • Odpowiedz
via Android
  • 1
@Marbarella: tutaj nie jest wiadomo nic, artykuł jest za krótki, w zasadzie nie jest artykułem. Co do rozdzielenia rodzeństwa, to prawdopodobnie ten chłopak był już za duży. Zazwyczaj w takich przypadkach dziećmi opiekują się dziadkowie, ale jak rodzina jest totalnie dysfunkcyjna, to niestety dzieci decyzją sądu są z niej zawierane.
  • Odpowiedz