@rekt: Jak to na psychodelikach - nie zawsze jest kolorowo i wesoło. Rzeczywistość jest dualistyczna - jest jasno i ciemno, szybko i wolno, ciepło i zimno, jest też dobro i zło (a przynajmniej my to tak interpretujemy). Psychodeliki eksponują każdy aspekt tego dualizmu, i to czy trip podąży bardziej w którąś stronę bardziej, wynika z wielu czynników.
Przeważnie jest to ta jasna, dobra strona pełna miłości, ale równie dobrze może to
@zavalita: Właściwie nie wyklucza. Aczkolwiek pewne przygody, które miałem w odmiennych stanach świadomości, wskazują, że jednak to wszystko raczej dzieje się w naszej głowie, a doświadczana realność różnych dziwnych sytuacji, jest złudzeniem.
Trip ze znajomymi na odludziu, nad morzem, piękna okolica ale w kompletnej ciemni, noc, bez żadnego źródła światła, tylko niebo i może latarki to dobry pomysł? Nigdy nie tripowaliśmy całonocnie, zawsze dzień/zachód słońca itp
Ostatnio przesiedzieliśmy całą noc w tym miejscu przy joincie i winie. (całonocna rozmowa na wszystkie tematy, od życia na ziemi, przez teorie spiskowe aż do kosmosu i życia pozaziemskiego, przy świetle księżyca i szumie fal - coś pięknego)
@PauIie: Dobry pomysł. Rozumiem, że miejsce sprawdzone i nikt nie spadnie z jakiegoś klifu czy czegoś takiego. Może da się rozpalić ognisko? Jak nie, też git - najlepiej żeby pogoda była (gwiazdy było widać). Muzyka na uszach wysoce przydatna. Jakieś koce czy leżaki, bo po ciemku to raczej nasiadówka niż spacerki.

A już w ogóle najlepiej jest tak sobie ustawić czas, żeby peak przypadł w nocy, a żeby zejście przypadało tak
@PauIie: Zależy od ludzi i od dawki ;) Ale lepiej żeby rzeczywiście ktoś ogarniał, na trzeźwo albo i nie, ale żeby ogarniał. Zależy też od miejsca. Jak to jakaś plaża na piasku, to najwyżej wam zgaśnie - morza przecież nie spalicie ;)
Ale generalnie to taki tam dodatek. Nie ma konieczności. Można porobić inne rzeczy, ale naprawdę polecam synchro ze wschodem. Żeby tak słońce wzeszło jakoś między 6-8h tripa.
#anonimowemirkowyznania
Nie tak dawno zacząłem wychodzić z dystymii - w końcu po latach wegetacji zdecydowałem się na leczenie psychiatryczne z dość dobrym skutkiem, wybrałem się całkiem sam na pewien psychodeliczny festiwal - Ozora, aby w końcu mieć coś z życia. Piękna sprawa, że na takim festiwalu można wreszcie zobaczyć ludzi bez masek, które noszą na co dzień - nie ma problemu żeby się zwierzyć ze swoich problemów, nikt cię nie wyśmieje, tylko
Pobierz AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Nie tak dawno zacząłem wychodzić z ...
źródło: comment_svvI9y3IGpGbXs55vgBQsCo0Ac36k07e.jpg
OP: @Dobry_Ziemniak: No ja odniosłem wrażenie, że niektórzy serio przesadzają z dragami - wyliczanie jakich to ktoś mieszanek nie wziął, poznałem też osobę, która alkoholu nie tyka i też jej się festiwal podobał. Raczej stronię od tych ćpuńskich środowisk, bo przez większość czasu wolę jednak zachować trzeźwość. Na co dzień się nie upijam, nie palę. Mam już pomysł jak przyjechać na przyszły rok i założyć własne stoisko na bazarku.

To
Próba podzielenia się z społecznością czymś wartościowym nr 2.
Korzystając z hypu na #strangerthings chciałbym polecić coś, co mi ewidentnie kojarzy się z klimatem serialu braci Duffer, szczególnie pod względem muzycznym (chyba mój pierwszy styk z #synthwave ). Co prawda film jest dużo bardziej wymagający, ale od strony technicznej niesie jeszcze więcej nawiązań do minionych czasów, co dla mnie jest dużą zaletą. Do tego jest... Psychodeliczny. Z ciekawostek powiem, że na projekcji
inyourface - Próba podzielenia się z społecznością czymś wartościowym nr 2.
Korzysta...
@rekapitulatorfilogenezy: były 2 seanse, ale chyba w godzinach po południowych (16?), pamiętam to dobrze, bo obdzwoniłem kupię znajomych, bo samemu nie chciałem iść ;) było piękna pogoda, nie przystająca do tego co się działo na dużym ekranie ;) W ogóle to była super sprawa, bo ludzie z opium.org (rzadko piszą, ale fajne rzeczy wyciągają) brali udział w doborze filmów w jednej z sekcji, właśnie kino sf, ale takie bardziej zakręcone.
Przed
@rekt: Jeśli swim chce po taniości, to albo zrobić the machine (upierdliwe w sumie, ale działa). Albo metodą kanapki: do bonga czy innej fajki dajesz warstwę zieleniny (nie MJ, tylko coś neutralnego, np miętę), potem przyprawę, a potem znów zieleninę. Zapalasz tylko na tyle, żeby zielone się żarzyło i podgrzewało przyprawę, a nie spalało. Spodnia warstwa zieloności zabezpiecza przed niekontrolowanym odpływem rozpuszczonych dóbr ;)