@Siemomyslaw: Myślę że z tym wstawaniem trochę przeginasz. Ja codziennie wstaję z łóżka o 6:20 i w weekend muszę odespać. Owszem, mógłbym iść w piątek czy sobotę spać o 22:00 i wstać o 7 - ale mam tylko dwa dni na podładowanie baterii. Gdybym je sobie zabrał to czułbym się źle, chodziłbym niewyspany po zarwanych nockach w weekend.
  • Odpowiedz
@Pertaseth: Tyle że właśnie nie zamierzam zarywać nocek. Nawet jeśli będzie mi brakowało tego snu, to będę to odrabiał kładąc się wcześniej spać w którykolwiek dzień. W ten sposób będę wiedział, ile naprawdę potrzebuję snu. Gdy będzie go za mało, to po prostu będę szybciej zmęczony i śpiący wieczorem i szybciej pójdę spać.
Obecnie jest tak, że wstaję późno (niestety długi sen wcale nie przekłada się na lepsze wypoczęcie), a
  • Odpowiedz
@DzieckoBezZycia: Moim zdaniem ważniejszy jest regularny sen - kładziemy się o 0:00, może później i wstajemy o 6:30/7:00. Zanim zabierzemy się za obowiązki dnia codziennego, to poświęcić pół godzinki na jakąś lekturę (byle nie internet), 10 minut ćwiczeń, rozciąganie, medytacja (czyli trening uważności, trening uspokajania myśli, odkąd zacząłem medytować to polecam to każdemu). Gdy już sobie wyrobisz takie nawyki na każdy poranek to zbędna będzie jakakolwiek kawa czy inny energetyk.
  • Odpowiedz
@sorek: Powiem Ci, że zastanawiałem się nad tym trochę.

Jednak zdając sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji obecnie się znajduję, wolę być bardziej radykalny. Jest zbyt duże ryzyko, że z jednego dnia zrobią się dwa albo i trzy. Łatwo będzie wpaść znów w spiralę tych niepożądanych, kompulsywnych zachowań.

Ale docelowo myślę, że nie jest to głupie rozwiązanie. Takie pozytywne uwarunkowywanie układu nagrody - popracuj ciężko przez cały tydzień, to będziesz miał
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: Muszę przyznać że nigdy nie pojmę prokrastynacji, marzą mi się chociaż 2 godziny spokoju i relaksu, czasu w którym nie muszę planować co dalej.....

Masz jakieś chobby ? Jarasz się czymś, czy ta cała prokrastynacja to właśnie stan w którym nic nie jest w stanie cię zainteresować ?
  • Odpowiedz
@kubica94: A może warto spróbować w miejsce siłowni trening w domu bez sprzętu? W Internecie tego jest mnóstwo i na pewno coś znajdziesz. Poza tym możesz z tego Wykopu i Fb wyłuskać z 1.5h i poćwiczyć. Ale jak tam wolisz :)
  • Odpowiedz
@maciek4: Kofeina w dużych ilościach sprawia, że organizm reaguje tak, jakby był poddawany silnemu stresowi. Uwalniają się hormony stresu, jak np. adrenalina. Rośnie ciśnienie, tętno. Kofeina zaburza też fazy snu.
Ostatnio byłem u lekarza i zmierzył mi tętno - miałem coś około 120. Oczywiście byłem po 2 mocnych kawach. Doktor powiedział, że absolutnie nie powinienem pić kawy, bo serce mi się zużyje szybciej niż powinno i będę 2x krócej żył
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: nie myslałeś, by zrobić dzień w tygodniu w którym bys miał po prostu luz? I mógł sobie pofolgować i odpocząć jak również zająć się rozrywkami?
  • Odpowiedz
Upływanie czasu jest dziwną i wewnętrznie sprzeczną sprawą ludzkiego umysłu. Byłoby rzeczą rozsądną mniemać, że czas unormowany czy niewypełniony wydarzeniami musi się ciągnąć bez końca. Tak być powinno, ale tak nie jest. Właśnie nudne, puste okresy nie mają żadnej rozciągłości. Natomiast czas przetykany ciekawymi zdarzeniami, kaleczony tragedią, rozszczepiany radością – wydaje się długi we wspomnieniu. I słusznie, jeżeli się nad tym zastanowić. Bezzdarzeniowość nie posiada słupów, na których by można rozpiąć trwanie.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Detmold: Też miałem tą książkę czytać, ale nie dałem rady dobrnąć do końca ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Niestety, ale to prawda, mój mózg to już nie to samo co przed czasami internetu.
  • Odpowiedz
@kopalina: a Budda rzekł podobno "Uważność budzi uważność" . Także nie warto przejmować się zapominaniem o uważności ponieważ to te uważne momenty gdy już się pojawią wzmagają pojawianie się następnych. Skupienie się na porażkach nie jest drogą.
  • Odpowiedz
@Siemomyslaw: @Detmold:

pojecie jest dosc szerokie i moze byc roznie interpretowane. W wielkim skrocie:
Musimy zdac sobie sprawe i ZAAKCEPTOWAC przed samym soba, ze sie wypieramy pewnych naszych zachowan, ze szukamy dla nich usprawiedliwienia i ze oszukujemy glownie wylacznie samych siebie.

Proste, a zarazem trudne. 35 lat mi zajelo zrozumienie tego, a za pozno nie jest nigdy!
  • Odpowiedz