A to po prostu skromne ambicje. U nas pod koniec lat osiemdziesiątych też stał Polonez, też mieliśmy zadbany, wyłożony kostką ogród i takie „rarytasy” jak kolorowy telewizor z satelitą (same niemieckie kanały). Ojciec potrafił obskoczyć całe województwo by kupić jakiekolwiek towary i wyremontować dom.
Wystarczyło chcieć, a nie siedzieć































