"Opowieść „Miami” to klasyczny przykład narracji opartej na autokreacji – nie mamy niezależnych dowodów, nie mamy potwierdzeń z instytucji, nie ma świadków z imienia i nazwiska, którzy by mogli poświadczyć: „tak, był naszym agentem / funkcjonariuszem”. A jeśli ktoś się pojawia, to najczęściej osoba niezweryfikowana lub z kontrowersyjną przeszłością.
Wniosek?
Wszystko, co o nim wiemy, wymaga wiary — a nie dowodu.
I właśnie dlatego wielu ludzi podchodzi do tej postaci jak do „miejskiej





















Policja nie potwierdziła w rozmowie z Interią pojawiających się w internecie doniesień, wedle których napastnik miał być obcokrajowcem. - Nie posiadamy takiej informacji - podkreśliła oficer prasowa z Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu.
Póki nie ma potwierdzenia to jest manipulacja przez domniemanie.
Juz tak bywało ze fama szła a bylo inaczej.
Tylko do części ludzi juz sprostowanie nie doszło.