Posłuchajcie #!$%@? nie. Dzisiaj na siłowni była afera nie.

Przyleciał menadżer, zawołali go jankesi, niemiec z pochodzenia ten menadżer.

Jankesi mówili, złapaliśmy złodzieja.

Okazało się #!$%@?, jeden z wazsych polak tam był, chyba grazurnik.

Bo go przyłapali na kradzieży ręczników z siłowni. Ja #!$%@?, wszystko ma swoje granice.

Przyleciał Billy menadżer i mówi do niego "Ty #!$%@? #!$%@? zwierzaku". Tam jankesi chcieli go uspokoić, w końcu nic się nie stało, jak pochodzi
L.....e - >Posłuchajcie #!$%@? nie. Dzisiaj na siłowni była afera nie. 
Przyleciał me...
@DzikiChleb: Ja nie wchodziłam w dyskusje z rodzicami, wiedzieli od dawna, że nie wierzę, unikałam księdza po kolędzie jak byłam sama w domu, od bierzmowania nie chodzę do kościoła, nigdy nie byłam na pasterce, nie chodziłam z koszyczkiem na Wielkanoc i tak dalej. Ale na śniadaniu Wielkanocnym i Wigilii normalnie siedzę przy stole, mi to nie przeszkadza.

Uważam, że powinieneś powiedzieć rodzicom tak: nie wierzę, ale szanuję waszą wiarę, nie mam