A więc przyszła rodzina do łowcy talentów - ojciec matka syn córka i małe dziecko no i mówią "proszę Pana mamy taką sztuczke że się pan posra". A łowca talentów mówi że nie jest zainteresowany występami rodzinnymi, ale ojciec nalega, Mówi "da pan nam 2 minuty i spodoba się panu". No to łowca talentów mówi "o dobra macie dwoe minuty". I wtedy matka szybko wskazuje na syna który włącza boombox, gra wesoła
@xandra: My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się