No i wizyta przebiegła tak, że o dwóch rzeczach powiedziałem, ale widząc nie chęć w wypisywaniu skierowania zrezygnowałem z zapytaniem o tę trzecią, żeby mnie jeszcze nie oskarżyła o hipochondryzm.
Po tej wizycie mam mały dysonans, z jednej strony w mediach nagonka, że






























Długie terminy na rezonans z NFZ, umawiałem z pół roku temu, pilnuje kalendarza, a tu miłe zaskoczenie dzwoni pan i pyta czy pamiętam że mam badanie za tydzień ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mnie w szlitalu brali jakos po dziewietnastej, a ziomka z sali przed 22 xD znajoma pielegniarka mowila, ze potrafia o 4 nad ranem pacjenta obudzic i na rezonans wziac