#anonimowemirkowyznania
Czy doznam dużego przełomu po zażyciu ~200ug LSD? Już kilkukrotnie spędzałem czas na klasycznym pewniaczku od Gamma Goblin (105ug) i było świetnie - płakałem ze szczęścia i ze śmiechu, obserwowałem gibającą się na boki rzeczywistość, a na zamkniętych oczach obserwowałem różnokolorowe, ale przeważnie zielono fioletowe neony. A strefa mentalna zawsze jest niesamowita, potrafię jako obserwator poznać proces powstawania myśli (na CEV-ach namacalnie widziałem coś, o czym lata wcześniej się uczyłem, mianowicie mam na myśli trójdzielną strukturę osobowości). Podczas tripu pojawiały się negatywne i złe myśli, jakieś kompleksy czy zatargi z przeszłości, natomiast w pełni świadomie byłem w stanie dokonywać selekcji tych myśli i podążać wyłącznie za tymi, za którymi chcę. Najśmieszniejszym momentem kiedyś podczas jednego z pierwszych podróży na kwasie i negatywnych rozkmin było uświadomienie sobie niesamowitego absurdu po przebłysku świadomości, że bad trip, który rzekomo trwał kilka godzin w rzeczywistości zabrał dosłownie kilka minut (ciężko to ubrać w słowa). No ale kończąc tego skromnego trip reporta po zaledwie setce kwasu moje poczucie ogarnięcia było tożsame, jak po wypiciu czteropaku piwa. Pytanie do bardziej doświadczonych, czy zwiększanie dawki ma sens? W sensie juz teraz bawiłem się świetnie, a mam wątpliwość, czy zwiększając porcję zyskam dużo więcej kosztem zwiększenia szansy na badtripa.

#psychodeliki #lsd

---
  • 20
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Tak do 300ug to IMHO jeszcze dawka "rekreacyjna" i zdecydowanie widać różnicę z każdymi kolejnymi 100ug. Najprzyjemniejszym efektem przy większych dawkach jest śmierć ego i poczucie jedności ze wszystkim, a do tego wizuale stają się bogatsze i bardziej "namacalne".

Moja największa dawka to 600ug i nie wniosła ona w zasadzie nic nowego poza jeszcze bardziej intensywnymi wizualami i głębszą utratą samoświadomości (w zasadzie stajesz się tripem, bo nie jesteś
  • Odpowiedz
Nie chce mi się już dalej prowadzić tej bezsensownej dyskusji, czas pokaże kto miał rację a patrząc na to że nauka pokazuje coraz bardziej że będąc zdrowym człowiekiem psychodeliki używane w rozsądny sposób nie zrobią krzywdy a nawet pomogą to wynik jest jasny. Piciem alkoholu lub braniem benzo nikt nie rozwiązał jeszcze swoich problemów ani nie stał się bardziej świadomy samego siebie. Lepiej działać nawet na własną rękę niż nie robić nic
  • Odpowiedz
Mirki, nie jestem wytrawnym koneserem narkotyków, ale potrzebuję konsultacji - co ze mną, do cholery, jest?

Mogę wciągnąć dowolną ilość amfy albo m-------u i czuję się po nich dobrze, mam po prostu dużo pozytywnej energii i dużo mówię, nie świruję. To samo po MDMA. I nawet jak walę tego dużo to nie mam szczękościsku, a jak wezmę LSD w niedużych dawkach LSD (50ug) to nie mam żadnego tripa, ale dostaję lekkiego szczękościsku
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Większość stimiarzy mówi że eee mordo to nic mi nie szkodzi normalnie jem feta codziennie i super jest. No k---a walisz stymulant który powoduje że czuejsz się dobrze więc nawet nie masz szansy zauważyć że coś złego się dzieje bo ciągle sztucznie pompujesz pozytywny stan, przysłowiowo zamiatasz pod dywan a potem wielki szok i zdziwienie że szambo w------o i aj aj
  • Odpowiedz
Gdzieś mi wczoraj mignął poradnik jakiegoś mireczka odnośnie tripu na #lsd i nie mogę już go znaleźć. Został usunięty?
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
#anonimowemirkowyznania #narkotykizawszespoko #psychodeliki #lsd #grzybki #psylocybina

Witajcie, chcialem sie upewnic czy powinienem sie w ten sposob poniewierac dalej czy nie. Otoz wiele lat temu gdy probowalem pierwszy raz weed'u (wraz z alkoholem) to mialem kilka sekund halucynacje (co mnie zdziwilo bo na ogol zdaje sie po zielsku nie ma chyba halucynacji, poza tym kumple nie mieli takiego efektu), poza tym drugim efektem bylo wielogodzinne uczucie jakby bycia pijanym, a dokladnie mialem zaburzenie zmyslu dotyku, cokolwiek dotykalem to mialem jakby opoznienie ok.1 sekundowe zanim to poczulem, cos podobnego miewalem po duzej ilosci alkoholu. Przez kolejne lata kilka razy palilem zielsko i co najmniej raz mialem znowu to dziwne uczucie "laga w dotyku".
Ostatnio sprobowalem grzybkow i bylo super ale.. na koncu gdy juz zeszlo mialem znowu to samo uczucie i juz nie puscilo ono po paru godzinach jak wczesniej tylko trzymalo dobre 1-2 tygodnie... Pytanie czy probowac lsd i innych rzeczy czy odpuscic bo moze byc to samo a wole jednak tego uniknac jesli ma tak dlugo sie utrzymywac. Moze ktos tez tak mial, moze to normalne?

---
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Witam mam małą prośbę do Mirków mianowicie chciałbym spróbować #2cb ale nie mam skąd załatwić (nie ogarniam darkenta ani cebulki) najlepiej jakiś kontakt na wickr byle uczciwy i szybko wysłał 2cb w zamian mogę udostępnic kontakt na MDMA weed piksy kucha i więcej proszę mirki o pomoc

Tagi:
#darknet #wickrme #narkotykizawszespoko #mdma #2cb #wykopjointclub #lsd
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@oskar_oskarewicz Zmagam się z pewnym epizodem depresyjnym od dłuższego czasu lecz nie leczę się takim substancjami (aczkolwiek jestem ich zwolennikiem i je lubię), więc podpinam się pod pytanie :)
  • Odpowiedz
@nuukqn: antydepresanty zbijaja banie praktycznie wszystkich narko. malo tego gdy lykasz antydepresanty i zeby odczuc kwasa to musisz sie oczyscic z lekarstw przez jak sie niemyle dwie doby conajmniej.
  • Odpowiedz
Dawno o tym nie wspominalam, czas na mały update. #m-------a
Jak widać od ponad 7 miesięcy nie palę zioła, a paliłam codziennie przez kilka lat.
Przyznaję, że pierwszego dnia #polandrock wzięłam jednego bucha od chłopaka któremu mój #niebieskipasek pomógł rozbić namiot... Od jakiegoś czasu byłam ciekawa reakcji swojego organizmu, a przy okazji niebieski też się zgodził. Od razu trochę pożałowałam, uderzyło mnie mocno i tak jakby "cofnęło" jakby szła pod silny wiatr i natychmiast stwierdziłam "po c--j ci to było". Bardzo się cieszę z tej reakcji, wcale mnie nie ciągnie żeby znowu zapalić, pewnie kiedyś się jeszcze zdarzy ale nie będę w żaden sposób do tego dążyć.

Z innych ciekawych rzeczy to też uregulowałam picie #a-----l , po festiwalu tylko raz spróbowałam domowego wina (dosłownie łyżeczkę). Wcześniej prawie co weekend coś tam było pite, a teraz też nie czuje wielkiej potrzeby.
Życie na trzeźwo jest całkiem znośne. Z narkotyków w moim życiu zostało tylko #lsd które biorę co kilka miesięcy w jakimś odosobnionym miejscu (dom na wsi/działka) i gapie się w tęczę, która mój mózg tworzy na wszyskim^^
MallaCzarna - Dawno o tym nie wspominalam, czas na mały update. #m-------a 
Jak wida...

źródło: comment_1660987037vqz6DHLxfbY1XrOEy8eP1O.jpg

Pobierz
  • 36
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Klepajro: nie uważam tak, czas odlicza od końca mojego naloowego palenia, ten buch nie sprawił, że wróciłam do nałogu więc sądzę że osiągnięcie nadal się liczy. Ważne jest dla mnie żeby wiedzieć kiedy skończyłam a nie że wzięłam jednego bucha który mi się nie spodobał
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: ogólnie jeśli bierzesz benzo co wskazuje bezpośrednio na to że przed czymś uciekasz to branie więcej niż 100ug lsd bez opiekuna może okazać się strzałem w stopę bo psychodeliki konfrontują cię z twoimi słabościami i nie wiem czym jeszcze. Ogólnie ile byś nie uciekał to nie uciekniesz bo przed sobą samym nie da się uciec. Bardziej bym się skłaniał na odstawienie benzo i pracowanie ze sobą na trzeźwo, dziennikowanie,
  • Odpowiedz