@Dr_Snaut: Na ambonę mają wstęp tylko księża, myśliwi i leśnicy.
Całe szczęście, że przeszła ta nowelizacja ustawy i na ambonę można wchodzić tylko mając licencję, bo niektórzy nie mają ani doświadczenia, ani wyobraźni i na przykład wejdą pierdyknąć jakieś zdjęcie.
  • Odpowiedz
@Dr_Snaut: wchodź spokojnie, tylko nic nie niszcz. Ogólnie to ambony należą do koła łowieckiego i ono nimi zarządza. Jeśli chcesz wejdź, porób zdjęcia, zostaw miejsce takie jakie było na początku i używaj kiedy chcesz, no prawie, bo jak przychodzi wieczór lub z samego rana przed wschodem słońca to się tam nie wybieraj. Możliwe, że ktoś własnie poluje. ;]
  • Odpowiedz
Co jak co, ale leśnicy w Bieszczadach wiedzą jak powinna wyglądać ich praca

http://www.nowiny24.pl/bieszczady/a/niebezpieczne-studnie-w-bieszczadach-zajeli-sie-nimi-lesnicy-zdjecia,10736982/

TLDR zabezpieczają dziury w ziemi po wydobyciu ropy oraz stare studnie, we wsiach które już nie istnieją

Do
ZajebbcieTrudnyNick - Co jak co, ale leśnicy w Bieszczadach wiedzą jak powinna wygląd...

źródło: comment_TNg66ObaJjFTWgpYPOVLTODGEIxgCZVq.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pierwszy dzień pozyskania zaczął się malinowo. Wsiadam do auta, wsteczny i… o mało nie zatrzymałem się na samochodzie sąsiada. Hamulce nie działają. Tak więc droga do pracy zajęła mi nie dziesięć, a prawie czterdzieści minut. Dookoła, wiejskimi i leśnymi drogami. Na jedynych światłach redukcja, powoli kulanie się (bo czerwone), tylko po to, żeby przed samą sygnalizacją drogę zajechała mi typowa wiejska beemka. Hamowanie ręcznym na milimetry.

Zanim udałem się do majstra szybka narada
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jakoś się zabrać nie mogę za konkretny wpis na dobry początek.

Wrzesień zbliża się wielkimi krokami, co zdecydowanie już czuć w pracy.
Zanim wyszedłem dzisiaj rano z toalety, już miałem dwa telefony: pierwszy ZUL odzywa się po chyba dwóch albo trzech tygodniach milczenia, jakby nigdy nic oznajmia, że dojeżdża do lasu. Hola, hola? Ale po solidnej reprymendzie, że nie odbierali telefonów, zostawili nieskończoną robotę i uciekli, w końcu rzucam tylko wyrozumiale: „Tam gdzie
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach