Kolejna z książek ukazujących liczne ciemne strony polskiego papieża. Jak widać z podtytułu, autor skupia się na postrzeganiu Jana Pawła II poza Polską – zwłaszcza w Amerykach (Południowej, Środkowej i USA),lecz także w Afryce i w Europie zachodniej (Szwajcaria, Austria, Benelux, niewielki Liechtenstein). W zasadzie o większości poruszonych spraw była już mowa w innych pozycjach, lecz jest to książka naprawdę warta przeczytania jako swego rodzaju kompendium.
W sumie dostajemy 7 rozdziałów. Pierwsze dwa czyta się jak thriller, w którym zbrodnicze reżimy Ameryki Środkowej i Południowej, popełniając swoje zbrodnie, korzystają z błogosławieństwa papieża jako wrogie komunizmowi. To opowieści o zamordowanym przy ołtarzu salwadorskim arcybiskupie Oscarze Romero, który z trudem dostał się dwukrotnie na audiencję u papieża, lecz Wojtyła wprost wyraził brak zainteresowania prawdą, a także o jednej z licznych zbrodniczych bestii otaczających papieża Polaka - żyjącym w luksusie i za pan brat z przestępcami kolumbijskim kardynale Trujillo. Kolejny rozdział dotyczy kwestii seksualności i konserwatywnego zwrotu w kościele, tj. zablokowania reform soboru watykańskiego II przez wstecznego Wojtyłę, co miało swoje przełożenie na epidemię AIDS w Afryce. Następnie tradycyjnie już o tuszowaniu pedofilii (na przykładzie innej bestii - Marciala Maciela Degollado) i osobie Stanisława Dziwisza zwanego „wdową”. Autor pokazuje też szereg nietrafionych nominacji biskupich, których dokonywano wedle klucza konserwatywności i antykomunizmu, lecz wbrew lokalnym społecznościom - na przykładzie niewielkiego Liechtensteinu, który z uwagi na sympatie papieskie otrzymał własną diecezję wbrew tamtejszym katolikom. Na koniec ponownie Ameryka Południowa i teologia wyzwolenia, której nienawidził Wojtyła, dotykająca również kapłaństwa kobiet i pozycji kobiet w katolickim światopoglądzie.
Jak sentencjonalnie napisał autor, „niektórzy papieże kierują się przede wszystkim politycznymi interesami, niekoniecznie dobrem ludzi”. Po lekturze można w zasadzie stwierdzić, że Wojtyła wielkim patriotą był, gdyż dla sprawy polskiej poświęcił resztę świata – był więc bardzo złym papieżem, El Polaco. Z pewnością niektórzy poczytają papieżowi za wspaniałe, że otaczał się zbrodniarzami i bestiami, byle otrzymywać więcej podejrzanej proweniencji pieniędzy dla wspierania Solidarności oraz informacji wywiadowczych o ruchach wojsk rosyjskich – w zamian zdając obywateli krajów południowoamerykańskich na łaskę prawicowych reżimów wspieranych przez USA. Kiedy w Ameryce Południowej w czasie pontyfikatu Wojtyły przy milczeniu Watykanu ginęły tysiące katolików, w Europie liczba praktykujących zmniejszyła się o jedną trzecią. To z kolei dzięki oczywistej nieumiejętności podążania za zmianami społecznymi i wydaniu błędnej diagnozy: lekarstwem na sekularyzację miał być betonowy konserwatyzm, a nie poszukiwanie błędów we własnym postępowaniu.
























źródło: F754EE1E-5C16-4354-AB7D-54277B9A4F00
Pobierz