Tak jak większość wykopu, jestem (a może bardziej byłem) dość sceptyczny co do wiary w Boga. No bo jak? Każdy steruje własnym życiem, każdy jest kowalem własnego losu, nie ma siły wyższej, która może nam pomóc, cała ta historia z Chrystusem i Biblią to ściema.
Ale mam wątpliwości.... pojawiły się one po mojej rozmowie z kuzynką i dotyczą "drugiej strony mocy". Poniżej historia z wczoraj + pytania:
Rozmawiałem
































@zalozylem_usunalem_powrocilem: wcale nie. Jeśli nie żyjesz wiarą i nie zamierzasz, to większy pożytek zrobisz dziecku jeśli znajdzie twój brat wierzącego chrzestnego.
@Kieres: polecam maść