Po dzisiejszej wizycie muszę wylać moje spostrzeżenia na wykopie, gdyż jestem w pewnym stopniu zawiedziony jedzeniem w lokalu Pinta Wrocław w budynku OVO. Udałem się tam dzisiaj z dziewczyną na jedzenie w trakcie spaceru po mieście. Wybór padł na burgera wegetariańskiego oraz burgera z szarpaną wołowiną. Oba w zestawie z frytkami, ale to raczej nic nie zmienia.
Po kilkunastu minuta oczekiwania beeper(czy jak to tam się zwie) wydał z siebie dźwięki, więc poszedłem odebrać zamówienie. Po przyniesieniu go do stolika zauważyłem, że mój Burger prawdopodobnie nie ma jajka, które jest wypisanie w składnikach. Poszedłem wiec po obsługę, aby się upewnić, czy tak ma być. W międzyczasie dziewczyna zauważyła, że jej kotlet warzywny jest spalony na całej dolnej powierzchni, co też po przyprowadzeniu obsługi do stolika zgłosiliśmy. Obsługa zabrała kawałek burgera (odkrojony wcześniej przez moją dziewczynę, aby sprawdzić, czy to po całości tak wygląda) i poszła z nim na kuchnie. Po powrocie obsługi otrzymaliśmy informacje, że według kuchni kotlet jest „skarmelizowany” i tak ma być. W ramach „żeby nie było, że coś jest nie tak”, jak to ujął kelner, dostaliśmy jeden deser na pół, czyli chyba miały to być przeprosiny (według mnie połowiczne, ponieważ deser raczej nie wynagradza spalonego Dania głównego). Po podwójnych uwagach do obsługi to wszystko, co udało sie osiągnąć, więc już stwierdziłem, że spróbuje oficjalnymi kanałami dopytać lokal, a nie będę się kłócił na miejscu.
Swojego









































Przedwczoraj wstawiałem posta, w sprawie nieciekawego doświadczenia w lokalu Pinta w budynku OVO we Wrocławiu.
Skontaktował się ze mną właściciel, który dosyć przejęty sytuacją uznał ją za niedopuszczalną i chciał nam w dogodny dla nas sposób wynagrodzić sytuacje. Udało nam sie dojść do porozumienia i załatwić sprawę.
Piszę