Stwierdziłem, że ratunkiem dla polskiego systemu szkolnictwa zawodowego będzie reforma zawodówek. Należy zlikwidować zawody, których nikt nie chce się uczyć, jak pszczelarz, hydraulik, murarz, elektryk, a w ich miejsce stworzyć: pracownik call centre, outsourcing specialist, HR specialist i oddzielne specjalizacje dla każdego języka programowania: czeladnik SQL, czeladnik Python, czeladnik Java, administrator sieci, baz danych, itd. Do tego obowiązkowo język angielski + drugi dowolny.

Wtedy więcej młodych ludzi decydowałoby się na takie zawody
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

4 lata nauki by uczyć się bycia hydraulikiem?

@mmws: ale wiesz, że zawodówki to są 2-letnie szkoły?
Technikum trwa 4 lata i to nie jest tak, że 4 lata uczysz się tylko zawodu.

Masz tam pełen materiał z liceum + przedmioty zawodowe.
  • Odpowiedz
Zastanawiam się czy jakiś pracodawca respektuje papiery na dysleksję?
Na takiej zasadzie, że taka osoba dostaję więcej czasu na zrobienie powierzonego zadania, dostaje łatwiejsze zadanie albo nie robi konkretnego zadania a przy zwróceniu jej uwagi, że deadline już się zbliża odpowiada: "Ja mam dysleksję, mi sie należy jeszcze 5 dni" a na każdym papierze/raporcie stawia D w kółku.
Skoro szkoła przez 9 lat (do 3 klasy nie stwierdza się dysleksji) tak przygotowuje
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Naszły mnie ostatnio takie przemyślenia- polski system edukacji ma, a przynajmniej miał jak ja chodziłem do szkoły jedną dużą wadę- zbyt łatwo można było dostać niskim kosztem dobre oceny. Żeby mieć oceny na poziomie 4-5 wcale nie trzeba było poświęcać całego życia na naukę. Nie mówię, że każda szkoła taka była, bo istnieją szkoły na wysokim poziomie, mówię o przeciętnym gimnazjum/liceum. Każdy potem mówi "ty anon ale ty jesteś zdolny, hohoho, w
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Tabliczka do pisania, ćwiczeń i odrabiania "zadania domowego", Egipt 1981–1802 rok przed naszą erą.

Wbrew pozorom takie tabliczki (tj. z ćwiczeniami z matematyki czy języka) są całkiem powszechne w starożytnym świecie. Tutaj nawet macie błędy poprawione przez nauczyciela czerwoną ohrą, więc nic się nie zmienia.

Z tego wpisu

Nauka
myrmekochoria - Tabliczka do pisania, ćwiczeń i odrabiania "zadania domowego", Egipt ...

źródło: comment_lymjdRk1O9MOtsYaHuUCLMMTUOqM0RfL.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nieco oniemiałem.

Córka lvl 5 przyszła wczoraj do mnie i zaczęła zadawać dziwne pytania: czy wolno zabijać, dlaczego dzieci muszą zabijać i czy będzie wojna, bo ona nie chce nikogo zabić. Pięcioletnie dziecko. Nie wiedziałem skąd taki temat, myślałem że coś podsłuchała gdzieś, ale nie.

W przedszkolu pani uczyła ich piosenki Warszawskie Dzieci.

Dla
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@plen: Dopiero jutro rano będę miał możliwość z nią porozmawiać. Jakiejś afery nie zamierzam robić, ale po prostu ciekawi mnie, czy to jej pomysł, czy kogoś innego.
  • Odpowiedz
@jamtojest: zrozumiała sprawa, afery nie ma co robić ale warto pogadać, żeby babka przemyślała to czego uczy dzieci, bo jak widać nie każde podchodzi do tego tak bezmyślnie jak ona ;) może w przyszłości się zastanowi
  • Odpowiedz