Odkąd pamiętam przy jedzeniu czekolady sporadycznie pojawia się uczucie ścisku w gardle jeśli przy pierwszym kęsie rozpuszczona czekolada dostanie się od razu trochę głębiej do gardła. Trochę jakbym miał się zacząć dusić. Staram się wtedy oddychać spokojnie nosem i nie wpadać w panikę ale nie jest to przyjemne uczucie. Po 5 sekundach mija i już nie wraca w trakcie dalszej konsumpcji. To jakieś uczulenie?

#czekolada #slodycze #alergia
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RHarryH: Ja mam najczęściej po białej czekoladzie takie coś a ona teoretycznie czekoladą nie jest. Alergolog mi wyjaśnił że często w tym samym zakładzie używa się barwinków wyrabianych z robaczków o nazwie czerwień koszelinowa. W organizmie powoduje wydzielanie histaminy która odpowiada właśnie za alergie.
  • Odpowiedz
@monster-erni: Brzmi sensownie. Nie na darmo na wielu produktach piszą, że może zawierać śladowe ilości czegoś. Na liniach produkcyjnych mogą co chwile co innego wypuszczać i zostają resztki innych produktów.
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mireczki, ma ktoś może zapisany ten przepis?
Zdjęcie/strona wygasła, nie ma jej też w archiwum (samo znalezisko jest w webarchive, niestety jego treść nie).

https://www.wykop.pl/link/2329660/gotuj-z-wykopem-czekoladowa-lasagne/
https://www.wykop.pl/wpis/10923372/gotujzwykopem-gotujzmikroblogiem-gzw-gotowanie-foo/

#gotujzwykopem #gotujzmikroblogiem #gzw #gotowanie #foodporn #czekolada #slodycze
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@amelciAR: Ja kiedyś najbardziej lubiłem gorzką Wawela 90%, ale potem nie mogłem jej nigdzie znaleźć. W Auchan czasem sobie kupię coś nowego na spróbowanie. O dziwo z ogólnodostępnych całkiem dobra jest Wedlowska 80% - ma fajną, chrupką konsystencję.
  • Odpowiedz
Odstawiam czekoldę od jakiegoś czasu i inne słodycze.
Motywuje to zdrowiem, nie zależy mi aby schudnąć.

Pierwsze tygodnie ok. Jak mnie nachodziło na słodkie jadłam banana, ewentualnie kanapke z domowym dżemem robionym w lato. Czasem ryż z prażonym jabłkiem i jogurtem naturalnym. Oczywiście jednego takiego "słodycza" na dzień i starałam się tego nie przekraczać.

Dziś mnie tak nosi i ssie, że mam ochotę iść specjalnie do sklepu lub zamawiać przez ubera/glovo.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@binarna_marchew: To może być mechanizm znany z innych uzależnień. Kiedy mamy motywację i podejmujemy decyzję o wyrzeczeniu, idzie nam dobrze. Ale z czasem blask tej wspaniałej chwili przygasa i wkrada się zwykła codzienność. Już nie widać tego jasnego celu, a dostrzega się tylko wyrzeczenie. Nie wiem, czy mam rację, ale podejrzewam.
  • Odpowiedz