"Kiedyś obudziłem się w nocy, była zima... mieszkam na osiedlu w bloku na 4 piętrze. Leżałem bez ruchu, światło latarni odbijało się od pokrytej śniegiem ulicy, wszędzie było tak biało, ale uświadomiłem sobie, jaki to dźwięk mnie obudził, dobiegał jakby ze śmietnika, taki skrzek ptaka i drapanie, ten dźwięk był tak głośny, że pomyślałem, że zaraz jakiś starszy frustrat wyjdzie na balkon i coś ryknie.. albo zadzwoni na policję, ale nic takiego
















Zacznijmy od początku, był to sylwester, byłem umówiony na zajebistą imprezę na którą zaprosiłem laskę 9/10 i która z blaskiem podniecenia w oczach się zgodziła, więc dzień zapowiadał się cudownie, jakoś tak z po południu