Podczas przerwy objadowej w pracy zjadłem trzy talerze fasolek, których teraz wiem, że nie powinienem był zjeść. Gdy wszedłem do domu, moja dziewczyna wydawała się bardzo ucieszona z faktu, że mnie zobaczyła i z radością wykrzyknęła: "Kochanie, mam dla ciebie obiad-niespodziankę". Potem zawiązała mi oczy i zaprowadziła do krzesła przy stole jadalnym. Usiadłem i moja dziewczyna już zamierzała ściągnąć mi opaskę, ale zadzwonił telefon. Zmusiła mnie, żebym obiecał, że nie będę podglądał
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Można mieć czasem w życiu trochę szczęścia. Np. być chorym w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu :-)

A wiec było tak. Siedziałem chory od poniedziałku w pracy, bo terminy, bo coś tam trzeba dokończyć, bo inaczej kolega, który robi coś innego będzie musiał to rzucić, a już nogami przebiera bo urlop od poniedziałku, innymi słowy głupi człowiek jest i tyle. Liczyłem na to, że mi się poprawi, ale zaczęło się pogarszać więc rzuciłem
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

To wiem. I pewnie nie powinienem się zastanawiać tylko szukać zwolnienia na następne miesiące ale jakoś tak nie potrafię... Już kiedyś pytałem na mirko czy uczciwość to poważna wada w cv przy szukani pracy, teraz się pewnie będę miał okazję dowiedzieć :-)
  • Odpowiedz
Już za czasów młodości mojego taty znana była formuła na "kefir Scotta", który - jak powszechnie wiadomo - jest najlepszym trunkiem na upał. Podpytałem ojca, a ten niechętnie, ale zdradził mi, jak krok po kroku przyrządzić tę miskturę. Po pierwsze potrzebujemy kota, najlepiej zdechłego. Zakopujemy płytko pod ziemią tak, aby nad powierzchnią sterczał tylko ogon. Zostawiamy na kilka dni (im cieplej, tym krócej), a następnie ciągniemy za ogonek - jesli odpadnie, to
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Z 10 lat temu stałem na skrzyżowaniu z wrzuconego obrazka i miałem dokładnie taki widok. Z różnicą: po prawej stronie na polu rosła kukurydza i po lewej też. Czekałem aż samochody przejadą, żeby wjechać na skrzyżowanie.
Wtem z pola po prawej stronie wybiega kompletnie naga kobieta, chwilę się rozgląda, podbiega do niej kompletnie nagi facet chwilę (może z 10 - 15 sekund) biegną drogą i wbiegają na w kukurydzę na polu po
eaxene - Z 10 lat temu stałem na skrzyżowaniu z wrzuconego obrazka i miałem dokładnie...

źródło: comment_2LaqULAwI7j57RTF6iMkvLZYMhekkGWl.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#ciekawostki #taxi #taxistory #coolstory

Cierpiarz - stare, gwarowe, warszawskie określenie taksówkarza, wywodzące się z wiecznych narzekań taksówkarzy, że ich działalność jest wysoce niedochodowa. Takie narzekania były normą w rozmowach z pasażerami za czasów komuny. Określenie cierpiarz odnosiło się zazwyczaj do prywaciarza, tych państwowych nazywano bowiem określeniem złotówa (coś jak dusigrosz). 

Cierpiarz cierpi bo:

taksówka
menstruacyjnakaszanka - #ciekawostki #taxi #taxistory #coolstory


Cierpiarz - stare,...

źródło: comment_Qs7gGFKSFxlRxbFre8mlQ1BiestqqF1u.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Zapewne kojarzycie Wampira z Bytowa - Leszka Pękalskiego. Mam związana z nim ciekawą historię opowiedzianą mi przez ojca, który prawie stracił życie.

Ojciec studiował medycynę w Łodzi i wynajmował pokój na stancji u starszej kobiety - ot poczciwa babuleńka około 80 lat. Kobieta złoto - gotowała mu nawet obiady, sprzątała i opiekowała się jakby był jej wnuczkiem.

Feralnego dnia ojciec uczył się na egzamin i miał włączony za sobą telewizor. Usłyszał otwierające się
  • 28
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Cabajo: Najlepiej wine zwalic na uposledzonego ktory sie do wszystkiego przyznaje...chyba czas porozmawiac z ojcem, wszak Leszek zostal skazany tylko za jedno morderstwo i to nie to ktore opisujesz, dodatkowo nigdy nie zakradał sie do domów..
  • Odpowiedz
O tym jak po raz pierwszy od dawna kupiłem książkę. I to wcale nie dlatego, że zamierzam ją przeczytać.

Mój różowy niedawno brał udział w premierze książki. Nic niezwykłego, spotkanie w kawiarni, w międzyczasie można było kupić książkę i wziąć podpis/dedykację od autora. No i zadaniem mojej dziewczyny było siedzieć przy stoliku, sprzedawać książki, zbierać i księgować wpłaty, podsuwać książki do podpisu itd. Taka typowa praca dorywcza, znajomy znajomej szukał kogoś do pomocy
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Heart: no dobra, ale nadal nie ma tutaj nic niesamowitego. Załóżmy, że zarabiał (po odciągnięciu prowizji) 2 zł na książce i płacił 30 zł za godzinę siedzenia (spotkanie trwa 5h). Gdyby sprzedał ich 10 to zarobiłby, a właściwie straciłby 130zł. Gdyby sprzedał ich 100 to byłby 50 zł do przodu. Nadal nie kumam gdzie tutaj coś niesamowitego.
  • Odpowiedz
@pyrawlkp: czy niesamowitego to nie wiem, chodzi o to że jak płacisz komuś np 5zł od książki a sam zarabiasz na tym 1zł to zarabiając 200 zł i będąc autorem oddajesz 1000 zł komuś kto je tylko sprzedaje - jak się jest januszem biznesu to kusi żeby nie dotrzymać umowy, on dotrzymał
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach