Już myślałem, że udało mi się jako tako uregulować moją bezsenność i umiem z tym żyć. Niestety to było złudzenie i problem wraca jak bumerang. Uparcie i nieubłaganie.

Codziennie kładzenie się do łóżka to trauma. Umysł zajęty strachem i myśleniem o kolejnych problemach ze snem. Mimo tego po lekach udawało mi się jako tako zasypiać i bywało, że w weekendy spałem nawet po 7 - 9 godzin a w tygodniu trochę krócej
Czy tylko ja tak mam, że gdy się kładę (bez różnicy jak zmęczony) i przychodzi ta pierwsza faza zaśniecia gdy już praktycznie śpisz ale jeszcze jesteś świadom. Bez różnicy jak bym się nie ruszał, miał całkowicie wyłączony umysł i ciało to po kilku minutach jestem całkowicie rozbudzony i to tyle jeśli chodzi o sen.

Jedyne rozwiązanie to odpalenie bardzo cicho audiobooka albo jakiegoś gadania lub czegoś strasznie neutralnego. Wtedy zasypiam praktycznie od
Za tydzień minie mi pół roku mojej bezsenności. Zaczynam czuć jak się staczam psychicznie i fizycznie a leki coraz mniej pomagają... Boję się czasem, że się poddam choć usilnie staram się "robić dobrą minę do złej gry".

Mam dość zasypiania na siedząco albo kręcąc się na kanapie przed telewizorem nie myśląc o tym, że znów nie zasnę - bo wręcz panicznie boję się zamknąć oczy i czekać godzinami na nadejście snu. Codziennie
Czy ktoś z was miał problemy ze zbyt wczesnym/wielokrotnym wybudzaniem się i sobie z tym poradził?

Problemy ze snem miałem przez większość życia i co prawda udało mi się istotnie poprawić kwestię samego zasypiania, ale niestety nadal jest źle z dalszymi fazami snu. Na przykład ostatnio budzę się zwykle po 3-4 godzinach snu i później mniej więcej co godzinę.

Zastanawiam się czy nie poprosić lekarza rodzinnego o coś na receptę, ale z
Czy ktoś z was miał problemy ze zbyt wczesnym/wielokrotnym wybudzaniem się i sobie z tym poradził?

Problemy ze snem miałem przez większość życia i co prawda udało mi się istotnie poprawić kwestię samego zasypiania, ale niestety nadal jest źle z dalszymi fazami snu. Na przykład ostatnio budzę się zwykle po 3-4 godzinach snu i później mniej więcej co godzinę.


@1788: Na początek zrób sobie szczery rachunek sumienia zanim zaczniesz zawracac dupe
@1788: Z tego co wiem, to leki nasenne brane przez krótki czas i zgodnie z zaleceniami mają niski potencjał uzależniający. I to nie jest tak, że efekt musi być krótkotrwały, to zależy od podłoża problemu, niektórym poprawia się po zakończeniu takiej terapii na stałe, chociaż szczegółów skuteczności i mechanizmów działania nie znam. Jak mówisz, ze przez całe życie masz taki problem, to może warto iść do psychiatry, a ten może wystawić
Mirki, w końcu czuje się jak #wygryw od miesiąca czasu przyjmuje valdoxan, na problem z zasypianiem, ten lek to cudo, w końcu od 2 tygodniu zasypiam jak normalny człowiek czyli po 15-30 minutach max, a nie jak kiedyś nawet do 3 godzin musiałem się przewalać z boku na bok, dodatkowo dzięki niemu odstawiłem nasen :) jedyny minus to że jeszcze go muszę brać przez jakieś pół roku, cena i kontrola wątroby, ale
#anonimowemirkowyznania
Mirki pisze z anonimowego, bo wiem jak niektórzy ludzie traktują #narkotykizawszespoko
Otóż rzuciłam jaranie. Paliła od 2 roku studiów tak od imprezy do imprezy, od 3 roku codziennie, a będzie to już.. Z 5 lat.
Od razu mówię że nie jest to jeden z tych wpisów gdzie mówię że Maria zniszczyła mi życie xD co prawda palilam codziennie ale mam głowę i zawsze najpierw załatwiałam wszystko Ci było do załatwienia -
że nie mam żadnego problemu z niepaleniem


@AnonimoweMirkoWyznania: hmmm czyżby nałóg? ;) Organizm przyzwyczaił się do czegoś no i teraz tego nie dostaje więc albo wróć do palenia, ale podejrzewam, że im dłużej tym większa papka z mózgu, albo próbuj dalej nie palić i "się zobaczy".

Starość moja droga xD Moim zadaniem to całkiem normalne, ze zasypia 30-40 minut.

@pelen_spokoj nie wiem czy to normalne, to raczej jednostkowa sprawa - jedni