Według Davida Benatara tworząc człowieka jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za jego cierpienie, ale możemy być także współodpowiedzialni za cierpienie swojego dalszego potomstwa:
Zakładając, że każda para będzie mieć 3 dzieci, daje to w dziesiątym pokoleniu łącznie 88572 potomków pierwszej pary. Tworzy to mnóstwo niepotrzebnego cierpienia, którego bez problemu można uniknąć (pełna odpowiedzialność za całe to cierpienie nie spoczywa na oryginalnej parze, ponieważ każde nowe pokolenie staje przed wyborem, czy rozmnażać się dalej,
Zakładając, że każda para będzie mieć 3 dzieci, daje to w dziesiątym pokoleniu łącznie 88572 potomków pierwszej pary. Tworzy to mnóstwo niepotrzebnego cierpienia, którego bez problemu można uniknąć (pełna odpowiedzialność za całe to cierpienie nie spoczywa na oryginalnej parze, ponieważ każde nowe pokolenie staje przed wyborem, czy rozmnażać się dalej,








@wysoko: To jest właśnie sprzeczne - niby antynatlizm odrzuca zwierzęce instynkty przetrwania, a jednocześnie wykazuje zwierzęce instynkty w strachu przed cierpieniem lub niespełnieniem potrzeb.
W takim razie co z tego wynika? Że trzeba nie być ani natalistą ani antynatalistą? Ani chcieć mieć dzieci ani nie chcieć mieć dzieci?