@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune: Paradoksalnie kiedy mam w życiu jakieś problemy do rozwiązania to motywuje się, dynamina w--------a w kosmos, rozwiązuje sprawy i na końcu pozostaje mi to piękne uczucie satysfakcji. Depresja się ukazuje dopiero jak nie mam żadnych problemów, wbija stagnacja, uczucie marnowania czasu i życia, za dużo czasu na myślenie po prostu.
  • Odpowiedz
@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune: myślę, że nie pasuję do świata, w którym żyje i chyba nie bardzo mam na to wpływ. Odczuwam wrażenie nieraz, jakby ktoś lub coś przeniosło mnie na złą planetę a istoty, do których należę żyły zupełnie gdzie indziej. Więc miewam nieraz wrażenie, jakbym był kosmitą wśród ludzi. Szczególnie, jeśli chodzi o podejście do wielu rzeczy, itp.

W związku z tym świat w którym żyje fizycznie nie jest wymyślony, ale
  • Odpowiedz
@KillBill: nie wiem co ma kurs do zmiany nawyków myślenia. To jakby powiedzieć, że jak 3krotna wizyta na odziale gastrologi nie wyleczy mnie z wrzodów żołądka, to koniez ze mną. Jak między pobytami w szpitalu nie będziesz przyjmował leków i trzymał ścisłej diety, to żadna terapia nie ma szans powodzenia.

Medytacja, to narzędzie, nauka i utrwalenie pewnych umiejętności, które potem należy z całą konekwencja wdrażać w każdy aspekt życia.. Ta
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@KillBill: Jeśli po takim kursie osoba nie medytuje codziennie w domu (oni zalecają aby praktykować 2h codziennie w domu) to efekty tego odosobnienia zanikają po pewnym czasie. Nie następuje żadna trwała zmiana cech osobowości. To tak jak ktoś kto ćwiczy na siłowni -- aby utrzymywać jakiś poziom masy mięśniowej musi stale ćwiczyć. Aby zmienić się poprzez medytację potrzebna jest codzienna praktyka (im więcej tym lepiej) oraz idealnie co jakiś czas
  • Odpowiedz
@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune: Mocno zależy od człowieka. Tak do 21-22 roku życia bym powiedział, że strasznie się tym przejmowałem, że nie robię nic, marnuje czas, nie rozwijam się. Później do mnie dotarło, że w sumie w------e, za późno żeby coś osiągnąć startując od 0, nie mam i tak znaczenia dla innych ludzi itp. Więc teraz bym powiedział, że bierność mi pomaga, ale kiedyś tak nie było.
  • Odpowiedz
mi bardziej chodzi o dokładniejsze poznanie ludzi.

Tak nie wiemy ile z odpowiedzi "nie" to ludzie którzy:
wcale nie wpadli na pomysł próbować,
dla ilu ten pomysł wydał się głupi,
dla ilu to nie działało w znaczeniu: nudne, uporczywe.
  • Odpowiedz
@fkdreamer0:

stan, w którym żywy organizm chce się zabić oznacza chorobę i upośledzenie

wręcz przeciwnie, powody są różne, ale często jest to sroga dawka realizmu, co to za życie w którym aby czuć się dobrze trzeba nosić różowe okulary?

byłem w takim stanie i na szczęście nikt mi nie chciał pomóc w te stronę

gdyby do tego doszło to dziś nie musiałbyś tego rozpatrywać, depresja może wrócić, życie samo w
  • Odpowiedz
@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune:
Zaznaczyłem "raczej nie" głównie ze względu na przypadek nieuleczalnych chorób, o których już wspomniano w jednym z powyższych komentarzy. W takich przypadkach to uważam, że możliwość eutanazji się po prostu należy jak psu miska. A zasłanianie się tekstami typu, że "To zawsze jest niemoralne, więc nie mogę ci pomóc, przykro mi" uważam za zwykłe lenistwo umysłowe połączone chowaniem głowy w piasek.
  • Odpowiedz
@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune: Jeśli żona Ci umrze na raka, to raczej nie ma znaczenia czy wykładasz matematykę na Harvarcie, czy pracujesz w supermarkecie. Nie sądzę, żeby inteligencja miała znaczenie w takiej chwili. Za to jeśli mowa o tzw. bólu istnienia, to zapewne osoba inteligentna. Należałoby więc się zastanowić o jakim typie depresji mowa.
  • Odpowiedz