W planach czwartkowej sesji Rady Warszawy znalazł się projekt uchwały wprowadzającej nocną prohibicję. Miałaby ona obowiązywać na terenie całego miasta w godzinach 22:00-6:00.
Półtorej miesiąca nie piję. Czy jest trudno? W sumie to już nie, chyba dwa tygodnie były trudne, że miałem ssanie wieczorami. Czy czuję się już nadczłowiekiem? Też nie, nie widzę specjalnych benefitów, oprócz braku kaca. Czy niepicie rozwiązało jakikolwiek mój problem? No też nie. #alkoholizm
znowu śnił mi się dzisiaj mój przyjaciel, który zapił się na śmierć mając 28 lat, razem zaczynalismy zabawe w te klocki, rano widziałem na pejsbuku, że jego syn skonczyl 18 lat wlasnie...
kiedyś, byłem już na studiach wtedy, pojechałem na swoją wioskę, pisałem jakaś prace zaliczeniową, więc pożyczyłem od brata aparat i pojechałem do powiatowego do biblioteki, po materiały do pracy, spotkałem na mieście znajomego, wróciliśmy na wioskę i poszliśmy na melinę, pisałem prace o Hłasce wtedy, więc potraktowałem tę wizytę jako cześć badań do pracy. Ludzie, których znałem od podstawówki siedzieli, bez połowy uzębienia, przepici jak stare dziady. Potem okazało się, że kolega
@Thorus88: Życie. Do tego dochodzi fakt, że jeden wypije w swoim życiu tyle samo co inny i go poskłada, a ten drugi żyje i mówi, że chlanie jest fajne.
Rozumiem, że oburzone wypopki - podążając ich logiką - są również za tym, żeby nie dawać rent z tytułu niezdolności do pracy osobom które np. przez własną głupotę potraciły kończyny po wspinaczkach na słupy elektryczne, albo sparaliżowanym po skokach do płytkiej wody, albo chorym na raka wynikającego ze złego trybu życia itp.