Nagle moja mama wypala:
ciebie to nic nie cieszy, patrz na swoją siostrę jak skacze z radości, aż się chce dawać jej prezenty jak widać taką radość a ty się tylko uśmiechasz..
Zabiło mnie to, na wiele lat. Jest środek nocy i właśnie to do mnie wróciło.


















Mam więc swoje propozycje:
Ogrzewanie zlikwidować całkowicie. Ogrzewanie zużywa energię, której nie ma, bo trzeba ja produkować - profit: gigantyczne oszczędności i zero emisyjna nie-produkcja.
Zamiast godziny dla ziemi rok dla ziemi. (profit - jw)
Zakaz jazdy samochodem. Wprowadźmy ekologiczne konie
bardzo ładnie wytłumaczone, inteligentna i rzeczowa odpowiedź na sarkazm.
W skali globalnej oczywiście to co napisałeś ma sens bezwzględny i pewnie tylko jakaś część z tego się uda, ponieważ w skali mikro, na poziomie Państw, województw będzie całkowicie zrozumiały opór. Poza tym trudno będzie obiektywnie uznać zwycięstwo globalnych - powiedzmy zrealizowanych - zaleceń, jeśli "globalnie" będzie oznaczać Europę, w jakimś stopniu USA a niekoniecznie Chiny i resztę świata. Pusty śmiech mnie ogarnia, jak z wysiłkiem McDonald wprowadza papierowe słomki a w Indiach i nie tylko są rzeki całe, wypełnione po brzegi śmieciami. Oczywiście papierowe słomki to (chyba) dobra rzecz, ale w globalnej skali da to dokładnie psińco.
Podobnie z emisją CO2 - ograniczmy zdolności Państw do korzystania z własnych zasobów, skonstruujmy rynek, gdzie tymi emisjami można handlować i mamy odpowiedź na szlachetne pobudki. Jestem pozbawiony złudzeń - tam gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, zakazy czy ograniczenia spowodują jedynie przesunięcia w tym obszarze, bo kasa musi się zgadzać. Być może przy okazji uda się coś ugrać w temacie