O najstarszym błędzie logicznym który na wykopie zdobył 1500 plusów
Empedokles - Byt jest a Niebytu nie ma
Zawsze rozbawiają mnie próby demokratycznego ustosunkowania się do metafizyki czyli dziedziny nauki, która zajmuje się bytem jako takim, Absolutem. Proszę sobie wyobrazić, że w wieku powiedzmy V przed naszą erą filozofowie zbierają się aby demokratycznie uznać istnienie Bytu, a może też Niebytu czyli Nicości, zgodzić się co do etyki czy to stoickiej czy epikurejskiej by w
‘The stepping out of (what we experience as) ideology is the very form of our enslavement to it’\n\n‘Ideology has nothing to do with “illusion”, with a mistaken, distorted representation of its social content’\n\n‘The starting point of the critique of ideology has to be full...
Przypominam, że zgodnie z logiką, osoba stawiająca tezę musi ją udowodnić. Więc nie chcę widzieć kolejnego wpisu z taką rozmową: - "Boga nie ma" - Udowodnij - "Dowód spoczywa na osobie udowadniającej, głupi teiści nie ma dowodów na istnienie boga hehe" Istotnie, udowodnienie tezy spoczywa na udowadniającym a teza ateisty brzmi - Boga nie ma - więc musi ją udowodnić. I widzę to w wątkach ateistycznych nie pierwszy raz i nie drugi.
@Croce: zbyt łatwo zbywasz ten argument. On jest bardzo intuicyjny. Idziesz do sądu i twierdzisz, że X ma u Ciebie dług 1000 zł. Pierwsze co musisz zrobić, to w jakikolwiek sposób uprawdopodobnić istnienie tego długu. Nie można oczekiwać od dłużnika, że on to będzie robić. Dłużnicy się do sądów w takich sprawach nie fatygują. To jest w interesie wierzycieli przede wszystkim. Dlatego jest absurdalne oczekiwanie, że ateiści będą podawać dowody
@Croce: myślę, że zbyt literalnie traktujesz tą kwestią twierdzeń pozytywnych i negatywnych. Różnica między nimi sprowadza się do kwestii ontologicznych. Światopogląd ateisty jest skromniejszy o jeden byt - bozię, która w praktyce nie robi żadnej różnicy. Tymczasem twierdzenie np. że nie istnieje tlen, robi poważne różnice w praktyce, bo ciężko jest wytłumaczyć masę zjawisk bez założenia, że tlen istnieje. Dlatego jeżeli ktoś ma dobrze działającą teorię (światopogląd), która w miarę
@Croce: ty trochę o innej rzeczy piszesz. Na kim w sporze między ateistą a teistą leży ciężar dowodu dowiedzenia istnienia/nieistnienia bozi? Czy Twoim zdaniem to pytanie jest bez sensu? Nie rozumiem, dlaczego nie chcesz przyjąć, że na teiście jako tym, który postuluje istnienie dodatkowego bytu względem światopoglądu ateisty (niezależnie, czy mowa jest o moralności, kosmologii itp.)?
@Croce: to, co robisz to jest w takim razie relatywizowanie i sprowadzenie ciężaru dowodu do kwestii zupełnie arbitralnej i przygodnej i dlatego kompletnie trywialnej. Sprawa jest jasna - decydują założenia ontologiczne i brzytwa Ockhama, z której wynika, na kim spoczywa ciężar dowodzenia. Kto w danej dyskusji pierwszy podniesie argument nie ma znaczenia kompletnie, bo to nie ma nic wspólnego z meritum.
Uważasz, że ateizm będzie miał zawsze mniej założeń ontologicznych niż teizm?
Co do zasady tak. Teiści zakładają prawa fizyki, wszechświat i bozię, a ateistom wystarczą prawa fizyki i wszechświat. Z bozią wiąże się z reguły masa dziwacznych dodatkowych założeń (substancja niecielesna, jakieś tam dualizmy dziwaczne, cuda, anioły, wszechmocny, wszechwiedzący byt itp.). Stąd moim zdaniem z uwagi na oszczędność ilościową, elegancję itp., to teiści powinni dowodzić istnienia
Nikt nie mówi, że prawa fizyki potrzebują, tylko że jak masz teistyczny światopogląd i wywalisz z niego Boga to wcale nie jest takie oczywiste, że stanie się prostszy/skromniejszy/oszczędniejszy, bo np. prawa fizyki gwarantowane przez wolę absolutu stają się każde z osobna koniecznym prawem natury, które muszą mieć swoje wyjaśnienie.
To jest absurdalna argumentacja, w której się koncentrujesz tylko na kwestii ilości bytów i pomijasz ich jakość. Bozia tłumacząca grawitację ma troszkę mniejszą
Ogólnie bardzo trudno jest przeliczyć czy ateistyczna teoria czy teistyczna postuluje więcej bytów,
Wariat, teista MUSI założyć, że istnieją w świecie co najmniej dwie substancje fizyczna i duchowa (bozia, dusze i inny shit). To już rozdyma wszechświat mocno w porównaniu z ateistą, który zakłada naturalistyczny świat tłumaczony za pomocą weryfikowalnych
@Lawrence_z_Arabii: bo to nie był prawdziwy komunizm. Komunizm zakłada brak organizacji państwowej, więc ciężko mówić, żeby to gdzieś zrealizowano, ale próbować warto, wiadomo. Projekt bolszewicki poniósł klęskę swoją drogą, bo nie udało się zaszczepić rewolucji na Zachodzie. Potem był już tylko okres dekadencji i upadku.
@Lawrence_z_Arabii: Marks nie przedstawił żadnego planu wprowadzania komunizmu, więc ciężko żeby Marks był za cokolwiek odpowiedzialny w tej kwestii. Pomyśl sobie lepiej, jak to się stało, że jego koncepcje dalej są tak popularne? Może coś jest na rzeczy? Marksizm to jest teoria, komunizm to jest praktyka.
Przecież przedstawił Manifest Komunistyczny i chciał wprowadzić rewolucję komunistyczną, więc jak nie przedstawił?
Bo był komunistą i stworzył najlepszą teorię kapitalizmu, jaka dotychczas powstała, ale z tego nie wynika, że gdziekolwiek pisał o uniwersalnym sposobie dojścia do władzy klasy robotniczej, o tym jak ma być zorganizowane państwo socjalistyczne. On nie pisał poradników rewolucjonisty. Nie był głupi. Takie rzeczy praktykom zostawił (i może niesłusznie
nie, że warto próbować, nie można się aż tak przejmować 150 mln zamordowanych istnień podczas ostatnich prób. W końcu na Ziemi mamy 7 mld ludzi - powinno wystarczyć. Następnym razem na pewno się uda!
@Tytanowy: w imię komunizmu tworzono państwowe reżimy, które w praktyce miały więcej wspólnego z kapitalizmem, niż się im wydawało. Ofiar poniesiono bardzo wiele, ale z tego nie wynika w żaden sposób, że to miałoby się powtórzyć.
Tichy: Nie ma nic bardziej politycznego niż zbawienie
Współczesny, świecki transhumanizm proponuje nam przekroczenie ludzkiej natury za pośrednictwem biologii, technologii, przemian społeczno-obyczajowych, lub mieszanki tych trzech narzędzi. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że Kościół, często odwołujący się do praw natury, jest całkowitym wrogiem poszukiwania nowego człowieka. Tymczasem jest to nieprawda. Chrześcijaństwo proponuje bowiem własną wizję transhumanizmu.
Większych bzdur nie czytałem. Polecam każdemu przegrywowi iść na dziwki bo skończycie jak ten przypadek, ostre halucynacje i psychoza polegająca na gadaniu dużo i bezsensu. Przykre.
Prawdziwe szczęście ludu wymaga zniesienia religii jako urojonego szczęścia ludu. Wymagać od kogoś porzucenia złudzeń co do jego sytuacji to znaczy wymagać porzucenia sytuacji, która bez złudzeń obejść się nie może. Krytyka religii jest więc w zarodku krytyką tego padołu płaczu, gdyż religia jest nimbem świętości tego padołu płaczu.
Krytyka zniszczyła urojone kwiaty, upiększające kajdany, nie po to, by człowiek dźwigał kajdany bez ułud i bez pociechy, ale po to, by zrzucił
Lepiej błądzić bez celu niż nic nie robić, czekając na idealny moment, który nigdy nie nadejdzie, lub który nigdy nie zostanie rozpoznany jako taki. Jeżeli wyświetlają się angielskie napisy to można zmienić na polskie w ustawieniach.
"Ekonomiści mają szczególny sposób postępowania. Istnieją dla nich tylko dwa rodzaje instytucyj: jedne sztuczne, drugie naturalne. Instytucje feudalne są sztuczne, a burżuazyjne — naturalne. Są oni w tym podobni do teologów, którzy również ustanawiają dwa rodzaje religii. Wszystkie religie z wyjątkiem tej jednej, której oni są wyznawcami, wymyślili ludzie, gdy tymczasem ich własną religię Bóg objawił. (Twierdząc, że panujące obecnie stosunki — stosunki produkcji burżuazyjnej — są naturalne, ekonomiści chcą przez to powiedzied, że w
@tlaziuk: Sralna a nie mierzalna. Jest tak bardzo mierzalna, że popyt jest wyrażony jako ilość nabywana, bo nie w sposób oszacować ile osób chciało kupić produkt, a się nie załapało. Nie ma w ekonomii ani jednego wskaźnika, który można by traktować jak stałą, typu liczba pi czy prędkość światła.
#katolicyzm #wiara #ateizm #mirkomodlitwa #religia
źródło: comment_868TuBk3EdMcsfEqzr5qBuvP4I9dVApo.jpg
Pobierz