Ostatnio jedna z Mirabelek podrzuciła mi pomysł na wpis zadając pytanie, jak dokładniej wygląda mój dzień jak zajmuję się 300 kurkami. No to dzisiaj będzie o tym :)
Na początek muszę zaznaczyć, że nie każdy dzień wygląda identycznie. Najwięcej pracy mam we wtorki i w piątki, kiedy to rozwożę jajka po okolicznych sklepach - najluźniej jest w soboty i w niedzielę. Jednak na potrzeby wpisu opisany będzie 'najcięższy' dzień czyli piątek, żeby móc
Gratuluję mireczku, ja właśnie godzinę temu położyłem się na oddziale hematologii onkologicznej. Zdiagnozowano chłoniaka z obwodowych limfocytow T. Jestem dobrej myśli, choć jest mi trudno, gdyż już teraz każdy dzień upływa na oczekiwaniu na gorączkę w dzień i zlewne poty w nocy. Do tego jestem bardzo osłabiony. Najbardziej boli to, że bliscy są ponad 130km od szpitala i będę tu leżał praktycznie sam przed cały ten czas. No, nie sam, z Pana
@villager: hahahahah to jest szczere złoto. Mi kiedyś powiedzieli, że stawka jest niższa o kilka stów niż na podobnych stanowiskach u konkurencji bo mają 2 owocowe dni w tygodniu XD
Mireczki, chciałabym pochwalić się Wam moim postępem, który zmienił mnie z ulanej świni 1/10 w mniej ulaną świnię 2/10 ( ͡°͜ʖ͡°)
Po lewej zdjęcie z 2015 roku - 80 kilo, problemy skórne i ze stawami, wstręt do aktywności fizycznej i wieczne zmęczenie. Nadwaga towarzyszyła mi od zawsze - usprawiedliwiałam się, że mam ją w genach. 4 lata diety, kompletna zmiana nawyków żywieniowych, klasyczne MŻ i duużo ruchu ( #silownia
Dawno nie pisałem nic na blogu o reaktorach, więc dzisiaj główny temat to zatrucie ksenonem reaktora jądrowego - dla nieenergetyków. :D Starałem się możliwie w jak najprostszy sposób wyjaśnić cały ten proces, nie atakując nikogo równaniami. Na początku miałem ochotę wrzucić też tam wątek zatrucia ksenonem reaktora w #czarnobyl , odpuściłem ten temat ze względu na to, że mnóstwo czasu musiałbym poświęcić na sam reaktor. Tekst tutaj: https://www.wykop.pl/link/4971127/zatrucie-reaktora-jadrowego-jak-to-wyglada/
86/100 Przez tysiące lat uważano, że koty nie potrzebują dokarmiania. Zdobywały jedzenie samodzielnie, polując. Kot miał ochraniać spiżarnie i spichrze przed myszami, a tych było pod dostatkiem. Gospodarze z czasem zauważyli, że w porach dojenia mruczki zjawiają się w oborach. Zaczęli im więc dawać mleko. Wraz z nim pojawiła się kocia miska i… zaczęła się historia kociego żywienia.
Natomiast pierwsze zachowane zalecenia odnośnie diety znajdujemy już w dziełach „ O Rolnictwie” sprzed 2
Junona, tygodniowa kotka znaleziona w śmietniku, przeżyła noc. Temperatura już stabilna, oddaje poprawnie mocz, ciemnozielone rozwolnienie się skończyło, ale nie wiem jeszcze, czy to głód, czy to wirus, więc jest na bardzo rygorystycznej kwarantannie. Właśnie ją kanguruję pod bluzą, uspokoiła się. Pomału wraca jej odruch ssania, więc oby jeszcze dziś zdołała ładnie sama wciągnąć jakieś solidne ilości mleka, które wzbogacam jej o glukozę i elektrolity - na razie podaję po kropelce na
Na początek muszę zaznaczyć, że nie każdy dzień wygląda identycznie. Najwięcej pracy mam we wtorki i w piątki, kiedy to rozwożę jajka po okolicznych sklepach - najluźniej jest w soboty i w niedzielę. Jednak na potrzeby wpisu opisany będzie 'najcięższy' dzień czyli piątek, żeby móc
źródło: comment_gLAC9zklV3cayGTqeDXLNvXnrROYaV0L.jpg
Pobierz