I szczerze mówiąc - przecież bardzo często tak to właśnie wygląda - przegadujesz z kimś abstrakcyjnie temat nad którym pracujesz (nawet z kimś z kompletnie innej firmy), więc to jakby nie patrzeć konsulting. Jest usługa, powinna być faktura.
Przecież robienie tego pro bono, albo co gorszę w ramach barteru nie wchodzi w grę - to









#leasing